Książki i zdjęcia już dostępne :)

Drodzy czytelnicy,

Kolaż
Collage i Fot: Justyna Borowiecka. Kopiowanie zabronione bez zgody autora.

Piszę z kilkoma informacjami – pierwsza z nich to od wczoraj można już nabyć moje wcześniejsze e-booki moich książek, które są dostępne w wydawnictwie Bezzar (dostępne linki znajdziecie po prawej stronie w zakładce „My Books – Moje Książki).

Chciałabym podziękować również mojemu wcześniejszemu wydawnictwu – Strona Sztuki – Publikatornia, za wcześniejszą promocję i pracę od 2011 roku przez kolejne 7 lat. Było mi bardzo miło, że mogłam właśnie tam zebrać swoje wówczas najciekawsze materiały i wydać je w formie książki jak i e-booka. Dziękuję jeszcze raz za te wspaniałe 7 lat!.

Dziś moim nowym wydawnictwem stało się Bezzar, które jako pierwsze w 2017 roku opublikowało moją książkę „21”, a teraz są już dostępne moje wcześniejsze publikację, także zapraszam serdecznie.

Druga sprawa: Ciągle dopytujecie o moje zdjęcia i social media, jak pewnie już zauważyliście nie udzielam się zbytnio na tego typu portalach – nie mam Facebooka ani Instagrama. Jedynie Twittera, na którego staram się od czasu do czasu zaglądać 😉 https://twitter.com/JustynaBorow

Do kontaktu służ mi ten blog, który w miarę możliwości staram się aktualizować z wybranymi tekstami (sport, muzyka, wywiady i inne). Dalej jestem również dostępna na wewnętrznej poczcie NaszeMiasto i tutaj na blogu. Dziękuje za wszystkie maile i komentarze (które staram się czytać i odpisywać na nie za pośrednictwem maila).

Pytacie o wystawy fotograficzne i zdjęcia – dalej oczywiście kontynuuję przygodę z fotografią. Dziś dodałam 18 nowych zdjęć, część z nich pochodzi z moich wernisaży. Dziękuję za gratulacje i za to, że przybywanie na moje wystawy aby obejrzeć moje zdjęcia. Wielkie dzięki! :*:).

Jak można zauważyć trzy wcześniejsze kolumny ze zdjęciami (3×3 zdjęcia) zmieniły się na trzy kolumny 1×10 zdjęć, 2×9 zdjęć, 3×8 zdjęć. Teraz bardziej widoczne. Aby zobaczyć zdjęcie wystarczy najechać myszką i kliknąć w wybrane.

Blog od stycznie 2018 roku, prowadzony jest na witrynie WordPress, jest to zagraniczna strona więc wszystkie dotychczasowe działania na stronie były w języku angielskim. Jednak często dostaję wiadomości, że trudno się Wam na tej stronie odnaleźć, bo nie wszyscy znają język angielski (zwłaszcza jeśli chodzi o starszych i dzieci), na Waszą prośbę również od dziś blog jest wyłącznie w wersji polskiej (kolumny, kalendarz i inne). Mam nadzieję, że teraz będzie się Wam lepiej oglądało i czytało.

Dziękuję jeszcze raz za wszystko i zachęcam do oglądania moich zdjęć (po prawej stronie bloga) i moich książek.

Z gorącymi pozdrowieniami,

Justyna Borowiecka

———————————————-

Linki do moich książek:

1. Książka „Od wywiadu do wywiadu” – https://www.beezar.pl/ksiazki/od-wywiadu-do-wywiadu
2. Książka „Fotografia – to jest to!” –
https://www.beezar.pl/ksiazki/fotografia-to-jest-to
3. Książka „Chłopcy z Bundesligi” – https://www.beezar.pl/ksiazki/chlopcy-z-bundesligi
4. Książka „Niemcy – Moja inspiracja!”
https://www.beezar.pl/ksiazki/niemcy-moja-inspiracja
5. Książka „Wywiad-owo” – 
https://www.beezar.pl/ksiazki/wywiad-owo
6. Książka „21” –
https://www.beezar.pl/ksiazki/21

Reklamy

Mundial U-20 – Reprezentacja Ukrainy Mistrzami Świata!

Mistrzostwa Świata do lat 20 dobiegły końca. Mistrzami Świata zostali piłkarze z Ukrainy. Jakie one były? co zapamiętamy?

blog - ODcyNi5qJi1MT3ZZTV48IhQJYB5FEisqTQkiRkYWEDcTHC0AVB07IQIKKxtqGWBxAEh9UVMQe3xVSyxZAC5-dVVOdl4HR2EuEx4=
Fot: Logo Mistrzostw Świata. U-20 World Cap. Poland 2019. Mistrzostwa Świata U-20.

Fantastyczny młodzieżowy turniej dobiegł końca. W tym roku organizatorami Mistrzostw Świata była Polska, które świetnie przygotowała Mundial do lat 20. Mecze obyły się na sześć stadionach. W Bielsko-Biała – na Stadionie Miejskim rozgrywane był mecze fazy grupowej, 1/8 finału i ćwierćfinału, to stadion który pomieścił 15 316 kibiców.

W Bydgoszczy, Stadion im. Zdzisława Krzyszkowiaka, jest pojemnościowo największy bo pomieści 20 559 kibiców, rozgrywane mecze był na im oczywiście faza grupowa i 1/8 finału.

W Lublinie na Arena Lublin, rozgrywane były mecze fazy grupowej, 1/8 finału i półfinał. Pomieści on 15 243 kibiców.

Stadion w Tychach, również Miejski, na którym odbyły się mecze fazy grupowej, 1/8 finału i ćwierćfinał. To na nim odbywały się również mecze dwa lata temu na Mistrzostwa Świata kadry U-21. Stadion Miejski pomieści 15 300 kibiców.

Stadion Miejski w Gdyni, na którym odbyły się mecze fazy grupowej, 1/8 finału, ćwierćfinał, półfinał i mecz o 3. miejsce. Pomieści on 15 000 kibiców. Polscy reprezentacji mieli okazję zagrać na nim w 1/8 finału, w meczu przeciwko Włochom.

I ten najważniejszy Stadion Widzewa w Łodzi, na którym zagrali Biało-Czerwoni w fazie grupowej. Następnie odbyły się tu mecze 1/8 finału, ćwierćfinał i finał. W finale zagrały tutaj Ukraina i Korea Południowa. Dwie drużyny, które nie były brane pod uwagę, że zajdą tak daleko. Jednak piłkarze z Ukrainy okazali się lepsi i wygrali z Koreańczykami 3:1 (1:1).

Polacy mogą być dumni nie tylko z naszych kadrowiczów, którzy wyszli z grupy, zagrali na Stadionie Miejskim w Gdyni, ale przede wszystkim z dobrej organizacji. Mało kto narzekał na zorganizowanie i do tego pogoda w Polscy również dopisała. Kibice zwłaszcza zagraniczni docenili uroki Polski właśnie m.in. z udanej i bardzo ciepłej pogody, wielu było zaskoczonych, że Polska może być tak piękna i ciepła. W ankietach zagranicznych gości wielu wypowiada się, że Polska to zimy kraj. A tutaj duże zaskoczenie i bardzo duży plus.

To kibice będą pamiętać…

Oprócz wspomnianej organizacji i ciepłej pogody. Na pewno polscy kibice zapamiętają, postawę podopiecznych Jacka Magiery. W fazie grupowej zagrali z Kolumbią, z którą przegrali 0:2 (0:1), z Tahiti, z którą wygrali 5:0 (3:0), na listę strzelców wpisali się Jakub Bednarczyk (w 18’), Marcel Zylla (37’), Dominik Steczyk (39’ i 62’) oraz Adrian Benedyczak (w74’). W meczu z Senegalem bezbramkowo zremisowali. Zajęli wówczas trzecie miejsce w tabeli (4 punkty).

Najważniejsze – wyszli z grupy. W 1/8 finału spotkali się z reprezentacją Włoch, z którą przegrali 1:0 po rzucie karnym w 37 minucie, wykonywanym przez Andrea Pinamonti. Gdyby nie ten rzut karny, kto wie, jak potoczyły by się losy polskich piłkarzy, którzy przeważali w tym meczu, mieli sporo okazji podbramkowych, widać był, że nadają ton swojej grze. Eksperci ocenili, że to był najlepszy mecz w wykonaniu Biało-Czerwonych. Szkoda, że to przygoda skończyła się na tym etapie, gdyż nasi reprezentacji pomału rozkręcali się.

Nazwiska, które zapamiętamy…

To turniej w którym zapamięta się kilka kluczowych nazwisk, które w przyszłości będą stanowić o sile seniorskiej reprezentacji. W śród polaków wymienia się na pewno Jakuba Bednarczyka, którego bramka zdobyta w meczu przeciwko Tahiti, zaliczona była do jednej z najpiękniejszych na tym Mundialu. Wśród polskich nazwisko wymienia się bramkarza Radosława Majeckiego, jak również Dominika Steczyka, Sebastiana Walukiewicza, Bartosza Slisza, Adriana Łyszczarza, Marcela Zyllę, Serafina Szotę i kilku innych.

Warto również wspomnieć o bramkarzach rezerwowych, którzy co prawda nie zagrali ale są to młodzi i utalentowani bramkarze to Miłosz Mleczko i Karol Niemczycki. Jeszcze o nich usłyszmy…

Jeśli chodzi o inne drużyny, to zaskoczeniem jest odpadniecie również w 1/8 finału Argentyny, która tytuł Mistrza Świata zdobywała aż sześć razy w tej kategorii wiekowej (1979, 1995, 1997, 2001, 2005 i 2007 r.). Wśród europejskich drużyn wymieniało się Włoch, Francję oraz Portugalię. Dwie pierwsze awansowały dalej, natomiast Portugalia zajęła trzecie miejsce w tabeli. Do tej czołówki warto dodać też Ukrainę, która awansowała do półfinału razem z Włochami. A później zagrała w finale.

Zaskoczyli Japończycy, który awansowali z drugiego miejsca, reprezentacja Mail oraz Nowa Zelandia. Najwięcej bramek oglądaliśmy w fazie grupowej w meczu Norwegia – Honduras (12:0 (5:0)). Erling Håland w tym meczu zdobył aż 9 goli (w7’, 20’, 36’ – karny, 43’, 50’, 67’, 77’, 88’, 90’), do dziś eksperci zastanawiają się jak można w jednym meczu strzelić dziewięć bramek – można i to potwierdza Erling Håland.

To były bez wątpienia piękne i niezapomniane mistrzostwa, które w pamięci kibiców pozostaną na bardzo długo…

Marek Sierocki przedstawia „I Love Espańa”. Hiszpański hit za hitem…

Marek Sierocki przedstawia różne albumy z serii „I love…”. Hiszpańskie utwory podbijają serca polskich słuchaczy.

blog - marek-sierocki-przedstawia-i-love-espana-b-iext40275209
Marek Sierocki przedstawia „I Love Espańa”. Fot: Okładka płyty.

Marek Sierocki jest znanym dziennikarzem muzycznym. A na albumach z serii „Marek Sierocki przedstawia I love…” proponuje składaki z samymi światowymi hitami.

Z tej serii zostały wydane już m.in. „I Love Italia”, „I Love France”, „I Love Polska” (w kilku wersjach), „I Love Film”, romantyczne „I Love Ballads”, taneczne „I Love Party”. Jak również warto wrócić do wspomnień z lat sześćdziesiątych, siedemdziesiątych, osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych na płytach „I Love 60’”, „I Love 70’”, „I Love 80’” i „I Love 90’”.

W kolekcji również inne ciekawe składanki.

Taneczne i romantyczne piosenki hiszpańskie…

Dla polskich słuchaczy hiszpańskie przeboje choć znane i lubiane, nie goszczą w polskich domach tak często jak te skoczne i rytmiczne hity włoskie.

Marek Sierocki na płycie „I Love Espańa” prezentuje dwa albumy (pierwszy zawiera 17 piosenek, drugi 18.).
Znalazły się na niej takie przeboje jak wszystkim dobrze znana „Makarena” z 1995 roku, wykonana przez Los Del Rio. „Bamboleo” śpiewana przez Gipsy Kings. Jak również „La Bamba” najbardziej znana piosenka z 1991 roku, w wykonaniu Gipsy Vagabonds.

Najstarsza piosenka, która zagościła na tej płycie jest piosenka „El porompompero”, pochodząca z 1960 roku, zaśpiewana przez Manolo Escobar. Natomiast najmłodszą piosenką jest „Espiritu Santo” z 2010 roku, którą śpiewają Delafe y Las Flores Azules, często można ją usłyszeć w polskich rozgłośniach radiowych.

Hiszpańskie eurowizyjne przeboje i inne…

Zarówno na jednej CD jak i na drugiej znalazły się utwory Julio Iglesiasa „Moliendo Cafe” i „Quiero”. Na piosenkach Iglesiasa wychowują się kolejne pokolenia, do dziś jest on ulubieńcem damskiej publiczności.

Ale dla mężczyzn też znalazła się ulubienica, do której z pewnością należy Jeanette, jej głos do dziś jest uznawany za jeden z najpiękniejszych na świecie. A piosenki „Porque Te Vas?” i „El Muchacho De Los Ojos Tristes”, brzmią fantastycznie i uzupełniają tą płytę o kolejne wartościowe piosenki.

Pamiętacie serial „Majka”? – do piosenki „Porque Te Vas?”, powstał polski tekst „Nie pytaj mnie”, a piosenkę do czołówki „Majki” śpiewała Ala Boratyn.

Starsze pokolenia na pewno pamiętają Eurowizję z roku 1968, gdzie królowała piosenka „La, La, La” w wykonaniu Massiel, oraz drugi „eurowizyjny” przybój z 1973 roku „Eres Tu”, śpiewany przez Mocedades.

Taneczna „Viva El Amor!” w wykonaniu Paola & Chiary, wydana w roku milenium. Drugą składankę kończy piosenka „Y Viva Espania” z roku 1988, brawurowo wykonana przez Manolo Escobar.

To tylko kilka świetnych hiszpańskich przebojów, ale na albumie „I Love Espańa”, można znaleźć więcej radosnych, tanecznych hitów, które na stałe powinny zagościć w polskich domach.

Widać, że Marek Sierocki przygotowując tą płytę, bardzo starannie wybrał piosenki, to słychać w każdym utworze zgromadzonym na tej składance. Starsze hity przeplatane z tymi nowszymi, tutaj każdy znajdzie coś dla siebie…

Data premiery: 5.08.20116 r.


Marek Sierocki przedstawia „I Love Espańa” – Tracklista:
CD1:
1. Jeanette – Porque Te Vas
2. Julio Iglesias – Moliendo Café
3. Los Del Rio – Macarena
4. Azucar Moreno – Solo Se Vive una Vez
5. Gipsy Kings – Bamboleo
6. El Chato – Loco Loco
7. Ivan – Fotonovela
8. Paola & Chiara – Viva El Amor!
9. Gipsy Vagabonds – La Bamba
10. Che Sudaka – Cella Luna
11. Delafe y Las Flores Azules – Espiritu Santo
12. Giulia Y Los Tellarini – Barcelona
13. Maria Dolores Pradera – Me Ha Dicho la Luna
14. Manolo Escobar – El Porompompero
15. Raffaella Carrů – Festa (Fiesta)
16. Baccara – Granada
17. Mocedades – Amor de Hombre

CD2:
1. Los Indios Tabajaras – Maria Elena
2. Pop Tops – Mamy Blue (En EspaĄol)
3. Jeanette – El Muchacho De Los Ojos Tristes
4. Massiel – La, La, La
5. Mocedades – Eres Tú
6. José Velez – Romántica
7. Antonio Flores – Alba
8. Los Manolos – Amigos para Siempre
9. Peret – Borriquito
10. Miguel Bose – Amante Bandido
11. Ivan – Baila
12. Gipsy Kings – Djobi, Djoba
13. El Chato – Que Bonita Eres
14. Azucar Moreno – Bandido
15. Baccara – Cara Mia
16. Julio Iglesias – Quiero
17. Raffaella Carrů – En el Amor Todo Es Empezar (A far l’amore comincia tu)
18. Manolo Escobar – Y viva Espańa

Eliminacje ME: Polacy zagrają z Macedonią Północną i Izraelem

Przed polską kadrą kolejne spotkania w eliminacjach do Mistrzostw Europy 2020. Tym razem zagramy w meczu wyjazdowym z Macedonią Północną, a kilka dni później zmierzymy się z Izraelem.

mecz - blog
Reprezentacja Polski. Fot. Justyna Borowiecka.

Eksperci twierdzą, że jesteśmy coraz bliżej awansu na Mistrzostwa Europy w 2020 roku. Biało-Czerwoni po każdym zwycięskim meczu zwiększają swoje szanse na wyjście z grupy i zagranie po raz trzeci z rzędu na mistrzowskim turnieju.

Po dwóch rozegranych meczach mamy komplet punktów. W meczu wyjazdowym podopieczni Jerzego Brzęczka pokonali Austrię 1:0 (0:0), po golu zdobytym przez Krzysztofa Piątka w 69 minucie. Następnie zmierzyli się z Łotwą, którą również pokonali 2:0 (0:0), wówczas bramkę zdobył Robert Lewandowski (w 76’) i Kamil Glik (w 84’).

Wygrywamy ale słabo gramy…

Reprezentacja Polski prowadzi w grupie G z wynikiem 6 punktów (2 – zwycięstwa, 0 – remisów, 0 – porażek). Mimo wygranych w dwóch pierwszych meczach gra Biało-Czerwonych, pozostawia wiele do życzenia. Pod wodzą Jerzego Brzęczka nie gramy efektownie, gra nie układa się tak jak powinna. Selekcjoner polskiej kadry mówi, że to się pomału zmieni.

Zarówno kibice jak i eksperci zastanawiają się, czy te zmiany będzie można zauważyć w meczu przeciwko Macedonii Północnej z którą zagramy 7. Czerwca, a 10. czerwca zmierzymy się z Izraelem.

Przed meczem z Macedonią mamy kilka zmartwień, walczymy z problemami kontuzji. Zabraknie Jakuba Błaszczykowskiego, ale pojawił się po długiej nieobecności Maciej Rybus, zawodnik Lokomotiwu Moskwa, który ostatnio zmagał się z urazem mięśnia dwugłowego uda, ale powinien być gotowany na te spotkania. Eksperci mają nadzieję, że powołanie Macieja Rybusa będzie wzmocnieniem lewej obrony.

W meczu z Macedonią powinniśmy się najbardziej obawiać pomocnika Levante Enisa Baedhi’ego, który w zespole Igora Angelovskiego jest prawdziwą gwiazdą. My natomiast możemy stawiać na Krzysztofa Piątka, Roberta Lewandowskiego i Arkadiusza Milka. Ciekawostką jest fakt, że nasze polskie trio grające na co dzień zagranicą w sezonie 2018/2019 łącznie zdobyło 90 goli.

Eksperci oceniają piątkowe spotkanie z Macedończykami, jako bardzo trudne, to nie będzie łatwy mecz. Tym bardziej, że za kilka dni gramy z Izraelem na PGE Narodowym w Warszawie, to szczęśliwy stadion dla nas, zwycięstwo odnieśli tu bowiem w jedenastu poprzednich spotkaniach. Wygrana z Macedonią da nam lekki komfort przed spotkaniem z Izraelczykami.

Macedonia zajmuje trzecie miejsce w tabeli (4 punkty – 1- zwycięstwo, 1 – remis, 0 – porażek).

Manus Dabbur wybrał ślub…

Najwięcej kontrowersji wokół meczu Polska – Izrael ostatnio wzbudził Manus Dabbura, który jest gwiazdą w zespole z Izraela. Na ten jeden najważniejszy mecz zrezygnował on ze swojej reprezentacji na rzecz własnego ślubu. W Izraelu wesel trwa od czterech do nawet siedmiu dni. W kadrze Izraela nikt nie jest zadowolony z takiego przebiegu gry.

Tym bardziej, że Izrael zajmuje drugie miejsce w tabeli, wywalczyli 4 punkty (1 – zwycięstwo, 1 – remis, 0 – porażek). Biało-Czerwoni powinni wygrać to spotkanie aby zapewnić sobie komfortową sytuacje przed jesiennymi meczami…


Mecz Macedonia Północna – Polska – piątek, 7.06.2019 r., godz: 20:35. Transmisja: TVP 1.

Mecz Polska – Izrael – poniedziałek, 10.06.2019 r., godz: 20:35. Transmisja: TVP 1.


Pozostałe mecze transmitowane przez Polsat Sport News, Polsat Sport Extra, Polsat Sport, TVP Sport i TVP1:

Piątek, 7.06.2019 r.
Piątek, 7.06.2019 r., godz: 17:50 – mecz Gruzja – Gibraltar. Transmisja: Polsat Sport News.
Piątek, 7.06.2019 r., godz: 20:35 – mecz Austria – Słowenia. Transmisja: Polsat Sport Extra.
Piątek, 7.06.2019 r., godz: 20:35 – mecz Łotwa – Izrael. Transmisja: Polsat Sport News.
Piątek, 7.06.2019 r., godz: 20:35 – mecz Macedonia Północna – Polska. Transmisja: TVP 1.

Sobota, 8.06.2019 r.
Sobota, 8.06.2019 r. godz: 14:50 – mecz Islandia – Albania. Transmisja: Polsat Sport News.
Sobota, 8.06.2019 r. godz: 14:50 – mecz Chorwacja – Walia. Transmisja: Polsat Sport Extra.
Sobota, 8.06.2019 r. godz: 17:50 – mecz Rosja – San Marino. Transmisja: Polsat Sport News.
Sobota, 8.06.2019 r. godz: 20:05 – mecz Turcja – Francja. Transmisja: Polsat Sport News i TVP Sport.
Sobota, 8.06.2019 r. godz: 20:35 – mecz Białoruś – Niemcy. Transmisja: Polsat Sport News.
Sobota, 8.06.2019 r. godz: 20:35 – mecz Grecja – Włochy. Transmisja: Polsat Sport Extra.

Poniedziałek, 10.06.2019 r.
Poniedziałek, 10.06.2019 r., godz: 20:35 – mecz Polska – Izrael. Transmisja: TVP 1.
Poniedziałek, 10.06.2019 r., godz: 20:35 – Macedonia Północna – Austria. Transmisja: Polsat Sport News.
Poniedziałek, 10.06.2019 r., godz: 20:35 – Hiszpania – Szwecja. Transmisja: Polsat Sport Extra.

Wtorek, 11.06.2019 r.
Wtorek, 11.06.2019 r., godz: 15:50 – mecz Kazachstan – San Marino. Transmisja: Polsat Sport Extra.
Wtorek, 11.06.2019 r., godz: 17:50 – mecz Azerbejdżan – Słowacja. Transmisja: Polsat Sport.
Wtorek, 11.06.2019 r., godz: 20:35 – mecz Włochy – Bośnia i Hercegowina. Transmisja: Polsat Sport News.
Wtorek, 11.06.2019 r., godz: 20:35 – mecz Niemcy – Estonia. Transmisja: Polsat Sport.
Wtorek, 11.06.2019 r., godz: 20:35 – mecz Belgia – Szkocja. Transmisja: Polsat Sport Extra.

Mateusz Majak: „Liga Mistrzów jest absolutnie najpiękniejsza”. Wywiad

Mateusz Majak komentator i prezenter z telewizji Eleven Sports, opowiedział mi o tegorocznej Lidze Mistrzów. Jaka ona była? największe zaskoczenie?, oraz wskazał faworyta finałowego spotkania. Zapraszam do przeczytania wywiadu.

IMG_20190518_185931_706 — kopia
Mateusz Majak w rozmowie z Robertem Lewandowskim. Fot: Archiwum prywatne.

Justyna Borowiecka: Za tydzień w Madrycie finał Ligi Mistrzów w sezonie 2018/2019, co najbardziej zapamiętałeś w tym sezonie?
Mateusz Majak: – Ta edycja Ligi Mistrzów była tak dobra, że nie jestem w stanie wskazać jednej rzeczy. To niemożliwe! Piłkarskie turnieje – klubowe i reprezentacyjne – oglądam od prawie 20 lat i z pełnym przekonaniem mówię, że niczego lepszego jeszcze nie widziałem. Mistrzostwa Świata w Rosji były kapitalne, ale obecny sezon Champion League wychodzi poza skalę.

Zachwyciło mnie kilka zespołów i wielu piłkarzy, ale w pamięci pozostaną przede wszystkim szalone pościgi w meczach fazy pucharowej. Ajaxu za Realem i Juventusem, Juventusu za Atletico, Liverpoolu za Barceloną i Tottenhamu za Ajaxem. Normalnie jeden taki mecz oglądamy raz na kilka lat. W tej edycji takie pojedynki były w każdej fazie. Liga Mistrzów jest absolutnie najpiękniejsza.

Dla niektórych największym zaskoczeniem było odpadnięcie w 1/8 finału Realu Madryt. Dla jednych było to zaskoczenie inny mówili, że Real bez Cristiano Ronaldo to już nie ten sam Real i spodziewali się, że mogą wcześniej odpaść. Bez Ronaldo ale z innymi świetnie grającymi piłkarzami. Jak Ty oceniasz Real w tym sezonie?
– Nieskromnie powiem, że dla mnie odpadnięcie Realu nie było zaskoczeniem. Akurat tuż przed meczem rewanżowym na Santiago Bernabeu z bliska oglądałem rywalizację „Królewskich” z Barceloną. Po tamtym spotkaniu powiedziałem do jednego z kolegów, że za kilka dni Real kończy sezon i Ajax wygra w Madrycie. Nie pomyliłem się.

Jak opiszesz sezon Realu?
– Blamaż, katastrofa, totalny kataklizm, tragedia, notoryczne ośmieszenia się. Zespół, który zdobywał trzy Ligi Mistrzów z rzędu przez cały sezon wyglądał żenująco, zbierał cięgi od słabszych i mocniejszych, u siebie i na wyjeździe. W jednych rozgrywkach miał trzech trenerów! U większości zawodników nie było widać choćby grama chęci i woli walki. W klubie nie pojawił się ani odpowiedni kontynuator pracy Zinedine’a Zidane’a, ani następca Cristiano Ronaldo. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Przynajmniej wiemy już, że w Madrycie nie prześpią kolejnego okienka transferowego, ale obawiam się, że zapowiadana ewolucja zespołu może zająć trochę więcej niż jest to planowane.

Co dla Ciebie było największym zaskoczeniem?
– Mimo wszystko fakt, że Tottenham był w stanie odrobić straty i wyeliminować Ajax. Porażka 0:1 u siebie i szybkie 0:2 w rewanżu. Do końca nie wierzyłem, że to „Koguty” zagrają w finale. Parafrazując słowa Gianluigiego Buffona: „Kto nie pokochał tego Ajaxu ma kubeł na śmieci zamiast serca”. Pewnie dlatego dla mnie brak tej drużyny w finale to największe rozczarowanie i jednocześnie największy zawód. Oczywiście biorąc pod uwagę to, co działo się w tej edycji Ligi Mistrzów.

Jak oceniasz zespoły, które w fazie grupowej zajęli trzecie miejsce? Sporo się wówczas mówiło o włoskich drużynach – SSC Napoli i Interze Mediolan.
– Zero zaskoczenia. Serie A powoli przekształca swój profil, zmienia się, rozwija, obala mity o tym, że jest ligą defensywną, nieatrakcyjną, siermiężną. Jednak to wciąż za mało do rywalizacji z europejską czołówką. Na to jest gotowy tylko Juventus. W tej chwili Inter i Napoli to nie są zespoły lepsze od Tottenhamu, PSG, czy Liverpoolu, a z tymi mierzyły się w swoich grupach. Zresztą w tej chwili zwłaszcza Napoli jest na etapie przebudowy zespołu pod wodzą Carlo Ancelettiego. Z kolei Inter… Inter w zasadzie też stara się stworzyć coś nowego, ale efekty są średnie.

Eksperci mówili przed sezonem, że jeśli Manchester United dojdzie do ćwierćfinału będzie zachwycony. Udało się im awansować, ale zagrali z Barceloną, która znów zaczyna grać taką piłkę do której przyzwyczaiła swoich fanów. Jak oceniasz obie drużyny?
– W przypadku Manchesteru szacunek za wyeliminowanie PSG, ale to był jeden z nielicznych pozytywnych momentów „Czerwonych Diabłów” w tym sezonie. Nie oszukujmy się. Przed United jeszcze daleka droga nim powrócą do europejskiej czołówki. Przecież nawet nie zagrają w kolejnej edycji Ligi Mistrzów. Mam wrażenie, że ten klub od lat jest źle zarządzany. Nieodpowiedni trenerzy, nietrafione ruchy transferowe. Można odnieść wrażenie, że pieniędzmi palą w piecu. Do tego bardzo „ciężka” szatnia, z którą starał się walczyć Jose Mourinho i przegrał. Wiele musi się zmienić, żeby kibice United chociaż w małym stopniu mogli się czuć jak za czasów Sir Alexa.
Barcelona natomiast prezentuje się inaczej niż za czasów Pepa Guardioli. Ernesto Valverde to zupełnie inny typ szkoleniowca. Cechuje się większym wyrachowaniem i pragmatyzmem. Tak też najczęściej gra jego „Barca”. To wystarcza na rywali w Hiszpanii, ale na europejskiej arenie drugi raz z rzędu doszło do absolutnej kompromitacji.

Jeśli mówimy już o Barcelonie, to pięknie wygrali pierwszy mecz półfinałowy z Liverpoolem (3:0), ale w meczu rewanżowym Liverpool pokazał prawdziwą klasę, wygrywając 4:0. Mało komu udaje się pokonać na tym etapie przeciwnika tak wysokim wynikiem, tym bardziej, że Katalończycy byli już pewni finału. Duma Katalonii mogła faktycznie wygrać to spotkanie czy jednak Liverpool jest tak mocną drużyna?
– Liverpool pokazał klasę już w pierwszym meczu. Przegrał 0:3, ale stworzył sobie masę sytuacji i był stroną dominującą. Nie wiem jakim cudem nie zdobył chociażby jednej bramki… Barcelona wykazała się wtedy wspominanym już pragmatyzmem. Stworzyła mniej sytuacji, miała mniejsze posiadanie piłki, przebiegła mniej kilometrów, a jednak wysoko wygrała. Z tym, że w rewanżu piłkarze Valverde byli kompletnie nieobecni.

Natomiast odpowiadając na pytanie, nie, nie mogli wygrać tego meczu. Natomiast mogli uniknąć tak wysokiej porażki. Od zespołu z takiego poziomu, mającego w składzie najlepszych piłkarzy na świecie, rok w rok celującego w triumf w Lidze Mistrzów wymagam przynajmniej większej koncentracji przy stałych fragmentach gry. Na dobrą sprawę Barcelonę załatwił chłopiec od podawania piłek. Kiedy zawodnicy „Barcy” dopiero się ustawiali w polu karnym, piłkarze Liverpoolu w każdej chwili byli gotowi do wznowienia gry. Szukali tylko optymalnego rozwiązania. W końcu je znaleźli. Wszyscy wiemy co było dalej. Jὒrgen Klopp i jego ludzie odrobili lekcje i w pełni zasłużyli na awans.

Mieliśmy już finały hiszpańskie i niemiecki teraz czas na angielski. Twoim zdaniem mecz finałowy dwóch drużyn z jednej ligi jest ciekawszy czy lepiej jak grają zespoły z innych lig, tak jak to miało miejsce chociażby rok temu?
– Dla mnie nie ma absolutnie żadnego znaczenia z jakiego kraju pochodzą finaliści. Jeden mecz, najwyższy poziom, żadnych kalkulacji. To nie to samo co pojedynek ligowy i nie rozumiem osób, które czepiają się tego mało znaczącego aspektu. W kluczowym pojedynku mamy dwa zespoły, które ciężko pracowały na to, żeby znaleźć się właśnie w tym miejscu. Przy okazji tocząc heroiczne boje i prezentując naprawdę widowiskowy styl gry. Na co tu narzekać?

Absolutnie zgadzam się z Tobą. I na koniec która z drużyn sięgnie po Puchar Champions League, Tottenham czy Liverpool? :).
– Z reguły w takich sytuacjach jest podział na serce i rozum, ale w tym przypadku jedno i drugie podpowiada, że Liverpool będzie górą. Zresztą jako fan Jὒrgena Kloppa nie mam innego wyjścia niż wskazanie „The Reds”.

Dziękuję za rozmowę :).
– Również dziękuję! :).

Z Mateuszem Majakiem rozmawiała: Justyna Borowiecka.

Liga Mistrzów: Angielski finał – Liverpool kontra Tottenham Hotspur

W finale tegorocznej Champions League zagrają Liverpool FC i Tottenham Hotspur, która z drużyn zdobędzie Puchar Ligi Mistrzów?

logo 2012.2013 - blog
Fot: Logo Champions League. Logo Ligi Mistrzów.

Bardzo długa droga jest do finału Champions League, rozpoczyna się ona już we wrześniu a kończy w czerwcu. Nowy sezon zaczyna jak zawsze faza grupowa, dla jednych jest ona łatwa dla inny trudna. Drużyna, która sobie poradzi awansuje do 1/8 finału, tutaj droga jest różna, potem czeka ćwierćfinał i półfinał. Nie ma już przypadkowych drużyn, tutaj trafiają już światowe zespoły.

Tegoroczny finał będzie angielski, bowiem zagrają w nim dwie angielskiej drużyny – Tottenham Hotspur i Liverpool FC. Ostatni raz angielski finał odbył się w 2008 roku w Moskwie, wówczas walczyły nim Manchester United i Chelsea Londyn, walka była wyrównana, do przerwy było 1:1, po 90 minutach było 1:1 i po dogrywce również 1:1, dopiero rzuty karne zadecydowały do kogo powędruje Puchar, wówczas Czerwone Diabły cieszyli się ze zwycięstwa (karne 6:5).

Eksperci zastanawiają się czy i tym razem będzie podobnie?…

Niemiecki i hiszpański finał teraz czas na angielski…

W Lidze Mistrzów był już niemiecki finał w 2013 w Londynie Bayern Monachium zagrał z Borussią Dortmund (2:1 (0:0)), oraz dwukrotnie w finale zagrały hiszpańskie zespoły w 2014 roku w Lizbonie Real Madryt zagrał z Atletico Madryt (po dogrywce 4:1), i w 2016 roku w Mediolanie również Real walczył z Atletico i ponownie zwyciężyli, ale już po rzutach karnych 5:3.

W ostatnich trzech latach królował Real Madryt w minionym roku w Kijowie spotkał się z Liverpoolem, gdzie pewnie pokonał angielską drużynę 3:1 (0:0).

Real Madryt w tym sezonie, odpadł już na etapie 1/8 finału, to z jednej strony było sporym zaskoczeniem a z drugiej strony Real gra już bez Cristiano Ronaldo, który teraz zdobywa bramki dla Juventusu Turyn. Dziś widać, że brakuje Ronaldo nie tylko na pozycji napastnika, ale również mentora drużyny.

Liverpool po ostatnim finale zrobił duży postęp. Widać, że Jürgen Klopp mądrze prowadzi swoją drużynę i z miesiąca na miesiąc wymaga od swoich podopiecznych coraz więcej. W Premier League tylko o jeden punkt przegrali mistrzostwo Anglii z Manchesterem City (98 pkt.), choć byli bardzo blisko tego tytułu. Taka mała porażka bardzo boli, dlatego są jeszcze bardziej zdecydowani i głodni sukcesu w Lidze Mistrzów.

Tottenham Hotspur zajął w Premier League czwarte miejsce (71 pkt.), które kwalifikuje się do nowego sezonu w Lidze Mistrzów. Dla Kogutów walka w finale najbardziej prestiżowych rozgrywek w Europie to jest ogromy sukces, tym bardziej, że dysponują skromnymi piłkarzami i budżetem.

O ile spodziewano się, że The Reds dojdzie przynajmniej do półfinału o tyle zaskoczenie, że Koguty zagrają w finale a droga, choć druga i wyboiska będzie dla nich bardzo dobrą lekcją na przyszłość. Tym bardziej, że Tottenham miniony sezon zakończył na etapie 1/8 finału gdzie trafił na Juventus Turyn i to Włosi okazali się minimalnie lepszą drużyną. Koguty mogą już czuć się zwycięzcami nawet, jeśli Puchar Champions League powędruje do Liverpoolu.

Liverpool czy Tottenham?…

Eksperci nie potrafią jednoznacznie wskazać zwycięscy. Wydawałoby się, że Liverpool jest tą drużyną mocniejszą, ale w Tottenhamie drzemią ogromne pokłady spokoju. A spokój w finale będzie bardzo potrzebny.

Na pewno The Reds jest drużyną, która ma większe doświadczenie, ale futbol wielokrotnie pokazywał, że doświadczenie to nie wszystko a piłka właśnie w takich przypadkach jest nieprzewidywalna. Może właśnie o to chodzi, aby każdy finał był inny od poprzedniego. Niech i teraz tak się stanie i wygra lepszy!


Mecz Liverpool FC – Tottenham Hotspur – sobota, 1.06.2019 r., godz: 21:00. Transmisja: TVP1.

Mistrzostwa Świata U-20 w Polsce. Czas rozpocząć!…

Mistrzostwa Świata U-20 tym razem zagoszczą w Polsce. Czy Biało – Czerwoni sięgnął po medal?

blog - ODcyNi5qJi1MT3ZZTV48IhQJYB5FEisqTQkiRkYWEDcTHC0AVB07IQIKKxtqGWBxAEh9UVMQe3xVSyxZAC5-dVVOdl4HR2EuEx4=
Fot: Logo Mistrzostw Świata. U-20 World Cap. Poland 2019. Mistrzostwa Świata U-20.

Już czwartek 23 maja, rozpoczną się Mistrzostwa Świata U-20, które w tym roku odbędą się w Polsce. To jedyna taka impreza, na której rodzą się przyszłe gwiazdy futbolu.

Mistrzostwa Świata do lat 20, to oficjalny międzynarodowy turniej piłkarski, który co dwa lata organizuje FIFA. Jest głównie przeznaczony dla piłkarzy do lat 20, ale również mogą brać w nim udział młodsze pokolenie.

Reprezentacja Polski brała w nim udział cztery razy w 1979, 1981, 1983 i 2007 roku. Wywalczyła tylko jeden brązowy medal w 1983 roku.

Każdy turniej wyłania piłkarzy, którzy osiągają znaczną karierę, grają później w swoich seniorskich reprezentacjach lub w dobrych światowych klubach.

Polska kadra U-20 ostatni raz na Mundialu w 2007 roku…

Mistrzostwa Świata w 2007 roku, które wówczas odbyły się w Kanadzie miło wspominają Polscy reprezentanci – Wojciech Szczęsny i Grzegorz Krychowiak, którzy dzisiaj grają w seniorskiej kadrze. Chociaż w bramce wówczas bronił Bartosz Białkowski, grał od najmłodszych lat w Lidze angielskiej, ostatnio pojawił się również w dorosłej reprezentacji w meczu towarzyskim z Chile.

Grzegorz Krychowiak na Mundialu popisał się bramką zdobytą w pierwszym meczu przeciwko Brazylii. Po turnieju podpisał pierwszy zawodowy kontrakt z Bordeaux.

Dawid Janczyk, który w tym turnieju zdobył trzy bramki (w meczu ze Stanami Zjednoczonymi, Koreą Południową i z Argentyną), zaraz po turniej przeniósł się do CSKA Moskwa, był odkryciem Mundialu. Warto również wspomnieć o kapitanie Arturze Marciniaku, który dziś jest ulubieńcem publiczności Warty Poznań, a także Jarosławie Fojucie, Patryku Małeckim, Benie Staroście, Adamie Danch czy Tomaszu Cywka ich przygoda z futbolem potoczyła się całkiem dobrze.

Kadra prowadzona przez trenera Michała Globisza wówczas wyszła z gruby i dotarła do 1/8 finału, gdzie przegrała z Argentyną (1:3 (1:1)), która zagrała w finale z Czechami i tym samym zwyciężyła cały turniej (2. miejsce Czechy, 3. miejsce Chile).

Królem strzelców został Sergio Agὒero, który również został wygrany piłkarzem MVP, a dziś jest to czołowy piłkarz Manchesteru City.

W przeszłości na Mundialu U-20 występowali choćby Diego Maradona. W 1979 roku wybrany na piłkarza turnieju, a także Leo Messi – 2005 roku został uznany za najlepszego piłkarza i do dziś dnia jest najlepszym piłkarzem na świecie. Gra, na co dzień w FC Barcelona, a dzieci chętnie ubierają koszulkę z napisem „Messi”. Miło turniej będzie wspomniał również Paul Pogba, który ten tytuł zdobył w 2013 roku.

Najwięcej tytułów zdobyła wspomniana Argentyna, królowała aż sześć razy w 1979, 1995, 1997, 2001, 2005 i 2007 roku. Drugie miejsce zajmuje Brazylia, która wygrywała pięć razy 1983, 1985, 1993, 2003 i 2011 roku. Portugalia triumfowała dwa razy (w 1989, 1991 roku) oraz Serbia również dwa razy (w tym, jako Jugosławia – 1987, 2015).

Po jednym tytule mają Ghana (2009 r.), Hiszpania (1999 r.), ZSRR (1977 r.), Niemcy (1981 r.), Anglia (2017 r.) i Francja (2013 r.).

Tegoroczny Mundial w Polsce…

Obecnie Mistrzostw Świata U-20, wygraliśmy w głosowaniu z Indiami i co ciekawe nasz kraj otrzymał prawo do organizacji dokładnie w stulecie Polskiego Związku Piłki Nożnej. Radość była ogromna, ale również lekki niepokój czy uda się wszystko dobrze zorganizować.

Mecze będą się odbywać na sześciu stadionach w Bielsku-Białej, Bydgoszczy, Gdyni, Lublinie, Łodzi i Tychach. Podopieczni Jacka Magiery zagrają z Kolumbią (23.05), Tahiti (26.05) i Senegalem (29.05). Mecze Polaków w fazie grupowej będą rozegrane na stadionie Widzewa Łódź.

Polscy jak i zagraniczni kibice będą oglądać 24 drużyny w tym tylko sześć europejskich. Na pewno można być pewnym, że zobaczymy przeszłe gwiazdy światowej piłki.

Największym zaskoczeniem jest brak Anglii, która w 2017 roku triumfowała w finale wygrywając wówczas z Wenezuelą 1:0 (1:0), która również na ten turniej niezakwalifikowana się. Wielką sensacją jest również nieobecność Brazylii, pięciokrotny mistrz świata i aż dwudziestokrotny medalista w tej kategorii wiekowej. Potencjalni kandydaci na mistrza świata zawiedli, więc faworyta trzeba szukać gdzie indziej. Mocna jest wspomniana Argentyna, która z roku na rok ma coraz lepszych piłkarzy. Natomiast wśród europejskich drużyn, można celować w zwycięstwo Włoch, Portugali i Francji. Zabraknie Hiszpanii i Niemiec.

Trener Jacek Magiera wybrał do swojego składu jednych z najlepszych zapowiadających się piłkarzy, są wśród nich bramkarze Karol Niemczycki (NAC Breda) i Radosław Majecki (Legia Warszawa), obrońca Sebastian Walukiewicz (Pogoń Szczecin), pomocnik David Kopacz (VfB Stuttgart), Adrian Łyszczarz i Tymoteusz Puchacz (obaj GKS Katowice) czy Bartosz Slisz (Zagłębie Lubin). Niektórzy piłkarze są już dobrze znani z boisk Ekstraklasy inni na tym turnieju pokarzą się polskiej publiczności po raz pierwszy.

Ciekawostką jest, że Sebastian Walukiewicz jest jednym z najlepszych młodych obrońców, latem przeniesie się do włoskiego Cagliari. Działacze klubowi zapłacili za niego 4 miniony euro już w styczniu, bojąc się, że po Mundialu będzie jeszcze droższy a inne kluby będą chcieli go wykupić.

Oprócz oczywiście pokazanie się publiczności i zagrania dobrych spotkań liczyć się będzie przede wszystkim zbieranie doświadczenia dla wszystkich młodych piłkarzy…


Faza grupowa:
Grupa A (Lublin, Łódź – mecze: 23, 26 i 29 maja)
Polska, Kolumbia, Tahiti, Senegal.

Grupa B (Bydgoszcz, Gdynia – mecze: 23, 26 i 29 maja):
Meksyk, Włochy, Japonia, Ekwador.

Grupa C (Lublin, Łódź – mecze: 24, 27 i 30 maja):
Honduras, Nowa Zelandia, Urugwaj, Norwegia.

Grupa D (Bielsko-Biała, Tychy – mecze: 24, 27 i 30 maja):
Katar, Nigeria, Ukraina, USA.

Grupa E (Bydgoszcz, Gdynia – mecze: 25, 28 i 31 maja):
Panama, Mail, Francja, Arabia Saudyjska.

Grupa F (Bielsko-Biała, Tychy – mecze: 25, 28 i 31 maja):
Portugalia, Korea Płd, Argentyna, RPA.