Liga Mistrzów: Juventus Turyn zmierzy się z FC Barcelona

Druga kolejka fazy grupowej w Champions League zapowiada najciekawsze spotkanie pomiędzy Juventusem Turyn z Barceloną, która z drużyn okaże się lepsza?

Fot: Logo Champions League. Logo Ligi Mistrzów.

Juventus Turyn ma zagwarantowaną pozycję w Serie A, gdzie od sezonu 2011/2012 cieszy się ze zdobywania mistrzostwa Włoch i w ciągu tych dziewięciu lat praktycznie nikt nie jest wstanie zagrozić pozycji Juve. Co prawda są takie zespoły jak Inter Mediolan czy Napoli, które tylko „na chwilę” mogą postraszyć.

Juventus to zespół, który ma jakoś i niepowtarzalność. Poza tym obok Bayernu Monachium jest najbardziej poukładanym zespołem. I jednym z najbardziej cenionych europejskich drużyn. Ale o ile mają dobrą pozycję we Włoszech o tyle w Champions League muszą więcej pracować.

Juventus liczy na sukces w Lidze Mistrzów…

Tak jak działacze klubowi jak również kibice bardzo chcieliby aby Juventus mógł wreszcie wygrać Puchar Ligi Mistrzów. W minionym sezonie doszli tylko do 1/8 finału, gdzie zagrali z Olympique Lyon, tak niewiele zabrakło aby awansować do ćwierćfinału.

W tym sezonie ma być lepiej, o to ma się postarać trener Andrea Pirlo, który całkiem niedawno był jeszcze piłkarzem, dziś pracuje jako trener. Każdy pamięta jak znakomitym był zawodnikiem teraz każdy liczy, że będzie równie dobrym trenerem.

Barcelona z problemami…

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja Barcelony, klub który przez lata czarował na boisku i był znakomity, teraz pojawiły się różne problemy. Co prawda trener Ronald Koeman ma ciągle do dyspozycji utalentowanych piłkarzy. W składzie pozostał Leo Messi, jest również Antoine Griezmann, Luis Suarez, Philippe Coutinho, Gerart Pique i reszta dobrych piłkarzy, na których trener wciąż może stawiać.

Ronald Koeman to trener, który słynie z trudnego charakteru, często jest konfliktowy. I choć dobrze czuje się w Barcelonie to nie może jednak pochwalić się znaczącymi trofeami. Jeśli nie zacznie wgrywać z Katalończykami jego miejsce może zająć ktoś inny. W kolejce czeka m.in. Xavi Hernandez.

Mimo, że Barcelona posiada dobrych i znanych piłkarzy, to pasowałoby odświeżyć kadrę i styl gry.

Środowe spotkanie pomiędzy Juventusem a Barceloną, eksperci typują na korzyść Juventusu, ale może Barca czymś zaskoczy rywali.

Mecz Juventus Turyn – FC Barcelona – środa, 28.10.2020 r., godz: 20:35. Transmisja: TVP 1, godz: 20:35.

Bundesliga: Hertha Berlin zmierzy się ze Stuttgartem

W 4. kolejce ligi niemieckiej Hertha Berlin zagra ze Stuttgartem, która z drużyn zdobędzie komplet punktów?

Fot: Logo Bundesligi. Logo Ligi niemieckiej.

Sezon 2020/2021 w Bundeslidze rozpoczął się na dobre. Pierwsze rozegrane mecze już pokazują kto w przerwie wakacyjnej odrobił zadania domowe, a kto będzie musiał nadrabiać zaległości.

Hertha Berlin – potrzebuje lidera…

Hertha Berlin, która miniony sezon zakończyła na 10. miejscu (zdobyła 41 punktów). Musi w tym sezonie mocno napracować się, aby wrócić do czołówki najlepszych zespołów Bundesligi. Oczekiwania jak co sezon względem tego zespołu są bardzo duże. Niestety letnie przygotowanie do sezonu pokazuję więcej rozczarowań niż jasnego punktu. Ale zawsze warto mieć nadzieję, na poprawę sytuacji w klubie. Bo oprócz oczekiwań, klub dysponuje sporymi pieniędzmi i piłkarzami w których warto uwierzyć. Co prawda brakuje w zespole mentora, kogoś kto by pociągnął grę do przodu i był liderem.

Takim liderem mógłby zostać Krzysztof Piątek, który swoje pierwsze występy w nowym klubie pewnie wyobrażał sobie inaczej. Na początku był graczem rezerwowym, przez koronawirusa, mecze były rozgrywane bez publiczności więc odchodził kolejny plus w klubie, ale Krzysztof jako ambitny piłkarz nie poddał się i wskoczył do pierwszej jedenastki.

Ten sezon ma być dla niego lepszy niż miniony, zwłaszcza jeśli chodzi o zdobywanie goli, jeżeli nie będzie oddawał celnych strzałów na bramkę, trener Bruno Labbadia, będzie musiał poszukać nowego napastnika.

Trener Bruno Labbadia, 54-letni Niemiec, jest uznawany za jednego z najlepszych trenerów w Bundeslidze, który potrafi budować zespół od podstaw. Udowadnia to podczas swojej pracy w Berlinie, pod jego wodzą, Hertha bez problemu utrzymała się w lidze, zajmując wspomniane 10. miejsce. Choć jest to dobry trener, to nie udało mu się jeszcze zdobyć żadnego trofeum jako trener. Aby zdobyć jakieś trofeum z Herthą będzie musiał się mocno natrudzić, aby ten zespół zaczął grać jak dawniej…

Stuttgart – szuka stabilizacji…

Chciałoby się powiedzieć, że sytuacja w Stuttgarcie wygląda inaczej, lepiej niż w Berlinie, ale niestety ona nie odbiega zbytnio od tej panującej w Hertha. Może jest trochę bardziej stabilniejsza, a letnie przygotowanie wyglądało lepiej niż w Berlinie.

To na czym klub ze Szwabii będzie skupił się w tym sezonie to na spokoju i przede wszystkim utrzymaniu w lidze. Bowiem awansowali oni z 2. Bundesligi i chcieliby w tej pierwszej pozostać jak najdłużej (to marzenie niemal każdego zespołu). Nie jest to zespół mocny, ale może on pokazać się z lepszej strony w meczach z rywalami, którzy grają na podobnym poziomie co Czerwoni.

Hertha Berlin ma Krzysztofa Piątka, a Stuttgart ma innego Polaka – Marcina Kamińskiego. Obrońca z każdym meczem zapowiada się coraz lepiej. Warto na niego więcej stawiać, reprezentant Polski ma nadzieję, że w pierwszej Bundeslidze zagra lepiej niż przed sezonem.

Trener Pellegrino Materazzo, Amerykański trener, który ma coraz większą rzeszę fanów, awans do pierwszej Bundesligi już stawia go w pozycji wygranego trenera. A kibice chcieliby aby ich ukochany zespół ze Stuttgartu odnosił sukcesy jak chociażby 13 lat temu, kiedy po raz ostatni odnieśli zwycięstwo i zostali mistrzami Niemiec. Do tego jest długa droga, ale Materazzo jest trenerem z ambicjami.

Eksperci typują wynik spotkania na korzyść Herthy, chociaż Stuttgart może zaskoczyć. Przede wszystkim ten mecz dla polskich kibiców będzie ciekawy pod względem grających w nich dwóch Polaków…

Mecz Hertha Berlin – VfB Stuttgart – sobota, 17.10.2020 r., godz: 15:30.

Hanna Cygler: „Wciąż mam w sobie dziecięcą ciekawość”. Wywiad

Hanna Cygler, autorka książek obyczajowych i obyczajowo-historycznych. W rozmowie o marzeniach, inspiracjach i powieściach. Zapraszam do przeczytania wywiadu.

Hanna Cygler. Fot: Archiwum prywatne.

Justyna Borowiecka: Czy zgadza się Pani z twierdzeniem, że pisarze są jak artyści, mają dusze artystyczne, bo słowem potrafią malować jak np. malarz pejzaże?
Hanna Cygler: –
O, ja chyba niezbyt nadaję się do malowania pejzaży. Nigdy nie poszukiwałam w sobie artystycznej duszy. Może to lepiej widać z dystansu. Zamiast natury chętnie kreślę sylwetki ludzkie. Mniej interesuje mnie ich fizyczność, koncentruję się na psychice. Ciekawią mnie motywacje moich bohaterów i ich emocje – w jaki sposób sami dokonują wyborów, a w jaki sposób ich życie zależy od zewnętrznych okoliczności.

Od wydania Pani pierwszej książki mija ponad 20 lat. Jak bardzo Pani zmieniła się od tego czasu jako pisarka i jako człowiek? Widzi Pani więcej, dostrzega różnice?
– Ba, wystarczy spojrzeć w lustro. Natomiast wewnętrznie, mimo różnych doświadczeń, niewiele się zmieniłam. „A w sercu ciągle maj”. Wciąż mam w sobie dziecięcą ciekawość, która pozwala mi znajdować co chwilę zainteresowania i olśnienia, pasjonować się nowymi pomysłami na książki. Jeśli zaś chodzi o pisanie, to mam nadzieję, że stałam się bardziej doświadczoną autorką i znacznie łatwiej sobie radzę z praktycznymi problemami, ale radość, kiedy uda mi się stworzyć nową postać czy niezwykłą sytuację, jest wciąż ta sama.

Wydała Pani 21 książek, która jest najbliższa Pani sercu?
– Wszystko zaczęło się od tej pierwszej, którą po ponad 10 latach udało mi się zakończyć, więc niewątpliwie „Tryb warunkowy” jest mi najbliższy, ale również jestem bardzo związana z moją trylogią „W cudzym domu”, która rozgrywa się na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego wieku. Napisanie jej to była prawdziwa podróż w czasie, która pozwoliła mi poprzebywać w epoce moich dziadków, dowiedzieć się, co tak naprawdę ukształtowało również nas. To przecież nie było tak dawno temu…

Czy ma Pani czas, aby wracać do wcześniejszych publikacji? Czy też kończy Pani pisać, zamyka rozdział i idzie dalej?
– Z uwagi na to, że część moich książek jest powiązana z poprzednimi, zawsze staram się do nich zaglądać, żeby nie popełnić żadnego błędu. Czasem nie wystarczy zajrzeć do jednej!

Co Panią najbardziej inspiruje?
– Chyba najbardziej opowieści o ludziach i ich losach. Często są tak niezwykłe i wydaje mi się wówczas niesprawiedliwe, żeby zginęły w niepamięci. Staram się więc walczyć z bezwzględnością czasu i ich ożywić. Sprawić, żeby znów byli młodzi. Żeby znów mogli kochać, popełniać błędy i żyć pełnią życia.

Z ankiet przeprowadzonych wcześniej wśród naszych czytelników wynika m.in. to, że po Pani powieści sięgają nie tylko kobiety, ale również mężczyźni. Cieszy się Pani z tego, że Pani opowieści trafiają również do mężczyzn?
– Kiedyś nie mówiło się o podziale czytelników na kobiety i mężczyzn. To jest jakiś znak czasów. Moi koledzy czytali „Anię z Zielonego Wzgórza” Lucy Maud Montgomery, ja czytałam książki o Winnetou i serię o Tomku Wilmowskim Alfreda Szklarskiego. Cieszę się, że w ogóle mam czytelników, a ich płeć nie odgrywa dla mnie żadnej roli. Im więcej ludzi potrafi się odnaleźć w moich powieściach, tym większa radość dla mnie.

Porusza Pani sporo wątków historycznych, a – jak wiadomo – mężczyźni lubią historię. Czy myśli Pani, że właśnie to przekonuje mężczyzn do sięgania po Pani książki?
– Nie wiem, czy zainteresowania historyczne są zależne od płci. Myślę, że są ludzie, których fascynują minione dzieje, inni zaś wolą teraźniejszość czy przyszłość. A dlaczego mężczyźni sięgają po moje książki? Może ich żony im je podsunęły, uznając, że to może być dla nich odpowiednia lektura? Pewnie im łatwiej wypożyczyć z biblioteki książkę z kobiecą okładką. Jakkolwiek by było, z całego serca dziękuję.

Powiedziała Pani kiedyś, że każda z bohaterek jest w pewnym sensie podobna do Pani. Jak dzisiaj – z perspektywy czasu – Pani na to patrzy i która z bohaterek dziś Panią najbardziej przypomina?
– Nie ma takiej jednej konkretnej postaci. Autor przenosi część swoich emocji czy doświadczeń na różnych bohaterów. Są oni od niego zależni, bo są wytworem jego wyobraźni. Zdarza się oczywiście czasem, że obdarza ich swoimi cechami charakteru, próbując sprawdzić, jak zachowają się w innych warunkach w zupełnie innym życiu.

Wiem, że jest Pani z tych nielicznych autorek, które po zakończeniu książki, zaczynają pisać już następną. 30 czerwca miała premierę książka „Po cudze pieniądze”. Nie sposób zapytać, nad czym teraz Pani będzie pracować. Wiem, że nowa powieść ma się rozgrywać współcześnie w Afryce Południowej. Zdradzi Pani coś więcej na ten temat, na temat bohaterów?
– Nielicznych autorek, serio? Ja piszę średnio jedną książkę rocznie. Obecnie autorki książek popularnych potrafią wydać pięć, a nawet sześć książek w roku! Premiera „Po cudze pieniądze” nieco się przesunęła i dało mi to możliwość wywiązania się z mojej obietnicy wobec wydawnictwa – mogłam w końcu napisać książkę świąteczną, o którą od dawna prosili. Premiera „Złodziejek świąt” już w listopadzie. Moja powieść „afrykańska” będzie musiała jeszcze trochę poczekać.

Patrząc na Panią, mam wrażenie, że jest Pani szczęśliwym człowiekiem. Czy ma Pani jeszcze jakieś marzenia do zrealizowania?
– Jeśli nie ma się żadnych marzeń, to pora umierać. Na ogół nie narzekam na moje samopoczucie. Często cieszą mnie drobiazgi i życie codzienne. Lubię być optymistką.

I na koniec: czy może Pani pozdrowić naszych czytelników i dodać coś od siebie.
– Serdecznie pozdrawiam wszystkich Czytelników Bloga Uśmiech Sportu i Muzyki. Zachęcam gorąco do czytania książek. Dzięki nim nigdy nie jesteśmy sami. Jest z nami nasza wyobraźnia.

Z Hanną Cygler rozmawiała: Justyna Borowiecka.

Wywiad przeczytasz również na stronach:
https://przegladdziennikarski.pl/hanna-cygler-wciaz-mam-w-sobie-dziecieca-ciekawosc-wywiad/

https://naszemiasto.pl/mieszkaniec/artykul/hanna-cygler-wciaz-mam-w-sobie-dziecieca-ciekawosc-wywiad,439879,t,id.html

Liga Narodów: Polacy zagrają z Włochami oraz z Bośnią i Hercegowiną

Po dwóch rozegranych wrześniowych meczach Biało – Czerwonych czeka kolejny sprawdzania, tym razem ich rywalami będzie reprezentacja Włoch oraz reprezentacja Bośni i Hercegowiny.

Reprezentacja Polski. Fot: Justyna Borowiecka. Kopiowanie zabronione!

We wrześniu ruszyła druga edycja Ligi Narodów. Pierwszym rywalem Polaków została reprezentacja Holandii, która w minionej edycji zajęła drugie miejsce (w finale przegrała 1:0 z Portugalią, po golu zdobytym przez Gonçalo Guedes).

Rywal trudny, choć widać było w meczu, że długa przerwa w reprezentacji, nie była dla nich aż tak korzystna. I oni również popełniali błędy. I choć wygrali tylko jedną bramką po golu Stevena Bergwijna (w 61’) to Biało – Czerwoni , mogli pokusić się o gola wyrównującego. Mecz nieco rozczarowujący.

Drugie spotkanie z Bośnią i Hercegowiną, naszym najsłabszym rywalem, nie było również optymistyczne. Mimo to Polacy wygrali 2:1 (1:1), po bramkach Kamila Glika (w 45’) i Kamila Grosickiego (67’). Eksperci oceniali to spotkanie jako bardzo słabe i mało zachwycające.

Mateusz Klich chwalony w Premier League…

Widać, że po raz kolejny podopieczni Jerzego Brzęczka pokazali, jakie mają duże problemy w środku pola. Brakuje też dominatora, który uporządkuje grę, ktoś kto będzie napędzał grę w pressingu jak również w ofensywie. Eksperci zastanawiają się, czy ktoś taki jest w reprezentacji Polski?

Tak, jest nim m.in. Mateusz Klich, który na Wyspach w zespole Leeds jest w pełni doceniany, natomiast w kadrze Polski – mniej. Co prawda w pierwszym meczu trener Jerzy Brzęczek dał mu szanse od pierwszej do ostatniej minuty by w drugim meczu posadzić go na ławce i dać mu szanse dopiero od 68 minuty.

Warto wspomnieć, że w Premier League w dwóch pierwszych meczach Mateusz zdobył dwa gole (w meczu z Liverpoolem i z Fulham Londyn). Dobrze by było gdyby Mateusz wszystkie te atuty, za które jest chwalony w Anglii pokazał najpierw w meczu towarzyskim z Finlandią, a kilka dni później w Lidze Narodów w meczu z Włochami oraz Bośnią i Hercegowiną.

Liga Narodów – kolejni rywale…

Na Stadionie Energa w Gdańsku, mecz z Włochami będzie trzecim spotkaniem Polaków w Lidze Narodów. Piłkarze z Półwyspu Apenińskiego po dwóch kolejkach są liderami grupy 1 Dywizji A.

Podopieczni Roberto Manciniego w rozegranych dwóch meczach zremisowali z Bośnią i Hercegowiną (1:1 (0:0)) oraz wygrali z Holandią (0:1 (0:1)). Polacy zajmują trzecie miejsce w tabeli. Bośnia i Hercegowina nasz środowy rywal plasuję się na ostatnim miejscu w tabeli.

Mecz towarzyski Polska – Finlandia – środa, 7.10.2020 r., god: 20:35. Transmisja: TVP 1.

Liga Narodów:
Mecz Polska – Włochy –
niedziela, 11.10.2020 r., godz: 20:35. Transmisja: TVP 1.
Mecz Polska – Bośnia i Hercegowina – środa, 14.10.2020 r., godz: 20:35. Transmisja: TVP 1.

Premier League: Chelsea Londyn zmierzy się z Liverpoolem

Druga kolejka ligi angielskiej w której zmierzy się Chelsea Londyn z mistrzem Anglii poprzedniego sezonu – Liverpoolem.

Fot: Logo Premier League. Logo Ligi angielskiej.

Kibice jeszcze nie zdążyli stęsknić się za nowym sezonem w Premier League, bo dosłownie w końcówce lipca zakończył się sezon 2019/2020. Piłkarze udali się na bardzo krótki odpoczynek by już w wrześniu rozpocząć nowy sezon 2020/2021. Czas pandemii pokrzyżował sporo planów m.in. to aby miniony sezon zakończyć planowo w maju. Tym bardziej cieszy, że ten nowy sezon rozpoczął się już we wrześniu.

Chelsea – odmieniona…

W drugiej kolejce Chelsea Londyn zmierzy się z Liverpoolem, będzie to jedno z najciekawszych spotkań ten kolejki. Chelsea to zespół, który wrócił po kilku słabszych sezonach do czołówki, a to dzięki nowemu szkoleniowcowi. Frank Lampard, nie tak dawno był jeszcze piłkarzem, grający w „The Blues”, dziś jest już menadżerem. I choć bez większego doświadczenia trenerskiego, to z głową pełną ciekawych pomysłów.

Klub latem zrobił kilka transferów m.in. kupił Kai’ego Havertza, młody Niemiec został kupiony z Bayeru Leverkusen za 71 mln funtów. Jeśli przebije się do pierwszego składu będzie występował jako środkowy pomocnik. Z klubu za darmo odszedł Willian, był jedną z ważniejszych postaci „The Blues”, teraz będzie występował w koszulce innego Londyńskiego klubu – Arsenalu.

Liverpool – krok do przodu…

W Liverpoorze w letnim okienku transferowym nie zaszył jakieś radykalne zmiany. Klub zdecydował się na kupienie zaledwie jednego zawodnika – Kostas Tsimikas, Grek został kupiony z Olympiakos za 11,75 mln funtów. Ma być graczem rezerwowym, ale ma szanse przebić się do pierwszego składu. Klub udowadnia, że jest na tyle silną i mocną drużyną, że w tym sezonie nie potrzebuje jakiś wielkich zmian.

Pierwszy skład jest silny, nawet gracze rezerwowi mogą w każdym momencie wejść na boisko i pomóc drużynie, bowiem nawet zawodnicy rezerwowi są na bardzo dobrym poziomie. To ważne w drużynie, jeśli chce się walczyć na kilku frontach, rotacja w składzie musi być.

Trener Jürgen Klopp, podobnie jak Frank Lampard odbudował swoją drużynę. Udało się mu stworzyć zespół, na miarę europejskiej a nawet światowej piłki. Mistrzostwo Anglii i Puchar Champions League (w sezonie 2018/2019), to marzenie każdego trenera, aby zdobyć te najcenniejsze trofea w tak krótkim czasie pracy.

Jest na pewno pewien niedosyt z minionego sezonu Ligi Mistrzów, ale nic straconego, będzie można powalczyć w nowym sezonie. I tak praca Jürgena Kloppa, przynosi zamierzony efekt i tego właśnie klub od niego oczekiwał przyjmując go na stanowisko trenera „The Reds”.

Niewątpliwie ten mecz będzie ciekawy nie tylko pod względem piłkarzy, ale przede wszystkim trenerów. Ekspertom trudno wskazać faworyta, choć Liverpool może być tą drużyną, która może wygrać to spotkanie, jednak Chelsea nie pozostaje bez szans i na pewno powalczy o zdobycie kompletu punktów.

Mecz Chelsea Londyn – Liverpool FC – niedziela, 20.09.2020 r., godz: 17:30.

Liga Narodów: Mecz z Holandią oraz Bośnią i Hercegowiną. Trudni rywale Polaków…

Po długiej przerwie wraca również gra w reprezentacji. W Lidze Narodów reprezentacja Polski najpierw zmierzy się z Holandią a kilka dni później z Bośnią i Hercegowiną.

mecz-blog
Reprezentacja Polski. Fot: Justyna Borowiecka. Kopiowanie zabronione!

Nikt nie spodziewał się tego, że na spotkania reprezentacji narodowych będziemy czekali aż dziesięć miesięcy. To chyba najdłuższa przerwa spowodowana pandemią w historii futbolu.

Polscy kibice doskonale pamiętają zwycięskiego gola Jacka Góralskiego w meczu ze Słowenią (3:2) rozegranego 19 listopada 2019 roku. To było ostatnie spotkanie w Eliminacjach do Mistrzostw Europy, reprezentacji Polski. Euro planowane na czerwiec 2020 roku, zostało przeniesione na następny roku. Odwołane zostały też wszystkie mecze towarzyskie. Teraz jednak podopieczni Jerzego Brzęczka wracają do gry i sprawdzenia swojej formy na boiskach międzynarodowych.

Rywale reprezentacji Polski w Lidze Narodów…

Rozpoczyna się nowa edycja Ligi Narodów, w której Biało – Czerwoni znaleźli się w grupie 1 i od razu trafili na jednych z najmocniejszych rywali. Na początku zmierzą się z Holandią, następnie z Bośnią i Hercegowiną a później z Włochami.

Dwa pierwsze mecze to spotkania na wyjeździe w dodatku w Amsterdamie Pomarańczowi są aktualnymi wicemistrzami Ligi Narodów i będę chcieli na pewno utrzymać się w czołówce najlepszych drużyn. Mają świetny zespół, do którego należy m.in. Virgil van Dijk, uznawany za najlepszego obrońcę na świecie. To zespół, który lubi stawiać na utalentowaną młodzież, której w Holandii przecież nie brakuje.

Kilka dni później (7.09) Polacy zagrają w Zenicy z zespołem Dusana Bajevicia drużyna, który lubi sprawiać niespodzianki.

Trener Jerzy Brzęczek testuje nowych zawodników…

Dla trenera Jerzego Brzęczka tak długa przerwa też nie była łatwa, ale to nie przeszkodziło mu obserwować nowych piłkarzy, których powołał na pierwsze mecze Ligi Narodów, są wśród nich m.in. Michał Karbownik, Jakub Moder, Sebastian Walukiewicz i Kamil Jóźwiak.

Podczas zeszłorocznej edycji Ligi Narodów, trener Brzęczek szukał nowych twarzy do gry w reprezentacji, często zmieniał ustawiania i sprawdzał nowe rozwiązania taktyczne. Tak z pewnością będzie i tym razem. Choć jak twierdzą eksperci kadra Polski może odczuć brak Roberta Lewandowskiego, który odpoczywa po sukcesie w Lidze Mistrzów (Bayern Monachium w finale zwyciężył z Paris Saint-Germain 1:0 (0:0)).

Godnie „Lewego” ma zastąpić Grzegorz Krychowiak, na którego spadnie większość ciężaru gry, ale i on wiele razy udowadniał, że można na niego liczyć. Jest w reprezentacji Polski od 12 lat, zaliczył już 69 występów i zdobył 4 gole. Niewątpliwie jest jedną z najważniejszych postaci w drużynie narodowej.

Połączenie doświadczonych zawodników i tych młodych, którzy właśnie w meczach Ligi Narodów mają się ogrywać, ma zapewnić Biało – Czerwonym sukces.


Mecz Holandia – Polska – Piątek, 4.09.2020 r., godz: 20:35. Transmisja: TVP 1.
Mecz Bośnia i Hercegowina – Polska – Poniedziałek, 7.09.2020 r., godz: 20:35. Transmisja: TVP 1.

Pozostałe mecze:
Mecz Polska – Włochy – Czwartek, 8.10.2020 r., godz: 20:45.
Mecz Polska – Bośnia i Hercegowina – Niedziela, 11.10.2020 r., godz: 20:45.
Mecz Włochy – Polska – Sobota, 14.11.2020 r., godz: 20:45.
Mecz Polska – Holandia – Wtorek, 17.11.2020 r., godz: 20:45.

Łukasz Sobolewski: „Kciuki będę trzymał za Bayern”. Wywiad

Łukasz Sobolewski – dziennikarz i prezenter TVP i Polskie Radio, w rozmowie o tegorocznej Lidze Mistrzów, jaka ona była oczami Łukasza? Zapraszam do przeczytania wywiadu.

blog, małe - IMG_20190711_181138(1)
Łukasz Sobolewski Fot: Materiał prywatny.

Justyna Borowiecka: Jaki był dla Ciebie ten sezon w Lidze Mistrzów?
Łukasz Sobolewski: – Bardzo długi. W związku z korona wirusem pierwszy raz wszyscy przerabiamy taką sytuację, że jeden sezon LM jeszcze się nie skończył a już ruszył kolejny.

Co Cię w nim najbardziej zaskoczyło?
– Dwie ekipy z Francji w półfinałach. Ich liga nie gra od kilku miesięcy a jednak udało im się trafić z formą na kluczowe mecze.

Który mecz zapamiętałeś i dlaczego akurat ten?
– Nie było w tej edycji jednego konkretnego spotkania, które zakodowałem na dłużej. Cieszą mnie natomiast wszystkie te, w których Robert Lewandowski swoją grą udowadnia, że jest najlepszą „dziewiątką” na świecie.

Liverpool w tym sezonie odpadł z rozgrywek na etapie 1/8 finału, przegrywając z Atletico Madryt (w pierwszym meczu 1:0, w drugim 2:3), kibice zastanawiają się gdzie jest ta drużyna, która przed rokiem wygrała Champions League. Myślisz, że The Reds mogli pokonać Atletico, czy oni są w tym sezonie zdecydowanie lepszą drużyną?
– Przypadek Liverpoolu potwierdza, że łatwiej wejść na szczyt, niż się na nim utrzymać. Dwumecz z Atletico był do wygrania, ale czegoś zabrakło. To każe jeszcze bardziej docenić wyczyn Realu Madryt, którego piłkarze całkiem niedawno wygrywali LM w trzech kolejnych sezonach.

Atletico przez długi czas słynęli ze szczelnej obrony, dziś również mogą pochwalić się dobrymi napastnikami m.in. Joao Felix, Diego Costa, Victor Vitolo, Alvaro Morata, Thomas Lemar czy wychowanek Atletico młodziutki Sergio Camello. Myślisz, że mogą stać się wiodącą drużyną w La Liga, już nie obok Realu, ale nad nim, a tym samym lepszym zespołem w LM?
-Ta ekipa ma realne szanse odegrać kluczową rolę w nowym sezonie. Zwłaszcza, że Barcelona w przebudowie…

Tottenham, który w minionym roku zagrał w finale, również odpadł w 1/8 finału. Co ciekawe wyeliminowany przez bardzo młody zespół z Niemiec – RB Leipzig. Mało doświadczony zespół potrafił nawet wygrać z Atletico Madryt w ćwierćfinale. Co myślisz o niemieckim beniaminku, podoba Ci się ich styl gry?
– Zawsze trzymam kciuki za ekipy, które stawiają na zespołowość. Drużyna z Niemiec jest jednym z największych wygranych tego sezonu. Wielkie brawa dla każdego, kto się do tego przyczynił.

Inny niemiecki zespół Bayern Monachium w ćwierćfinale wyeliminował Barcelonę (8:2), nie zapytam tym razem o zespoły, ale o Roberta Lewandowskiego, najwięcej goli w tym sezonie (15), król strzelców LM, do szczęścia brakuje mu tylko wygranej Ligi Mistrzów z Bayernem…
– Koronę strzelców LM właściwie już może zakładać. Z serca życzę mu także wygranej w niedzielnym finale.

Jak myślisz, kto wygra finał – Paris Saint-Germain czy Bayern Monachium?
– Ze względu na Roberta kciuki będę trzymał za Bayern, ale szanse obu ekip oceniam pół na pół.

Z Łukaszem Sobolewskim rozmawiała: Justyna Borowiecka.

Liga Mistrzów: Finał: Paris Saint-Germain zagra z Bayernem Monachium

W finale Ligi Mistrzów zagrają Paris Saint-Germain z Bayernem Monachium, która drużyna sięgnie po Puchar?

logo-2012.2013-blog
Fot: Logo Champions League. Logo Ligi Mistrzów.

Na początku sezonu 2019/2020, nikt nie spodziewał się tego, że finał będzie rozegrany w końcówce sierpnia. A na finalistę będziemy musieli czekać prawie cały rok. „Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”, jak mówi stare porzekadło widać, że kilka miesięcy przerwy dla niektórych piłkarzy zrobiło dobrze i teraz wrócili silniejsi.

We wtorek 18 sierpnia poznaliśmy pierwszego finalistę. W meczu RB Leipzig z Paris Saint-Germain, to Paryżanie okazali się lepsi, pewnie wygrywając z niemieckim beniaminkiem 0:3 (0:2), po bramkach zdobytych przez Marquinhosa (w 13’), Angela Di Maria (42’) i Juana Bernata (56’).

Drugiego finalistę poznaliśmy 19 sierpnia. Mecz pomiędzy Olympique Lyon a Bayernem Monachium, zakończył się szczęśliwe dla Bawarczyków, którzy pokonali Francuzów 0:3 (0:2), po dwóch golach zdobytych przez Serge Gnabry’ego (w 18’ i w 33’) oraz Roberta Lewandowskiego (w 88’).

Paris Saint-Germain – brakuje tylko Pucharu Champions League…

Trener Thomas Tuchel, obejmując w 2018 roku stanowisko trenera PSG, powiedział, że chciałby z tą drużyną wygrać wszystko, co się da. Jak na razie pierwsza część planu została zrealizowana, bowiem wygrał już dwukrotnie Mistrzostwo Francji, Puchar Francji, Puchar Ligi Francuskiej i Superpuchar Francji. Do szczęścia brakuje mu tylko Pucharu Champions League.

Wreszcie dobrze odnalazł się w swojej pracy, wcześniejsze jego decyzje trenerskie w niemieckiej lidze, nie zawsze były udane i trafne. W Ligue 1, ma więcej swobody, jednym słowem wpasował się idealnie w klimat francuskiej ligi.

Ma zdecydowanie dobrą drużynę, potrafią go słuchać. Zespół, który posiada znakomitych piłkarzy, którzy w Europie nie są jeszcze tak doceniani jak chociażby gwiazdy Realu Madryt czy Barcelony.

Warto zwrócić uwagę na kapitana Thiago Silva, grający od 2012 roku w PSG, ma na koncie mnóstwo nagród zespołowych i indywidualnych. Juan Bernart, nie tak dawno grał przecież w Bayernie Monachium, teraz jest kluczowy w PSG. Jak również Julian Draxler, niemiecki piłkarzy trafił do Paryża z Wolfsburga. Ander Herrera, który jest znany z występów w Manchesterze United. Kontrowersyjni Angel Di Maria, Edinson Cavani i Neymar piłkarze, którzy przykuwają największą uwagę w tym zespole.

Niewątpliwie jest to zespół, który dysponuje doskonałymi piłkarzami oraz z sezonu na sezon robi postępy, ciężko pracując na każdy sukces.

Bawarczycy w tym sezonie wygrywają spektakularnie…

Bawarczycy w ostatnim czasie miewali wzloty i upadki, ale jakoś zawsze udawało im się wyjść na swoje, zwłaszcza, jeśli chodzi o grę w Bundeslidze. Po piętach mocno deptali im zawodnicy Borussii Dortmund, by Puchar Niemiec powędrował do Bawarczyków. Sezon 2019/2020 był już zdecydowanie lepszy niż wcześniejszy. Mają lepszy zespół, choć odmłodzony.

Niektórym zawodnikom brakuje jeszcze doświadczenia i zgrania z kolegami, ale małymi kroczkami można wszystko wypracować. Również ten sezon w Lidze Mistrzów był zauważalnie lepszy.

Faza grupowa wygrana w stu procentach, czyli sześć zwycięskich spotkań (zero porażek i zero remisów). W 1/8 finału jeden stracony gol w meczu z Chelsea Londyn i oczywiście awans do ćwierćfinału, gdzie czekała na nich Barcelona, z którą Bawarczycy poradzili sobie śpiewająco wygrywając 2:8 (1:4). Wspomniany wygrany półfinał z Olympique Lyon (0:3 (0:2)). Taki bilans straconych i strzelonych goli musi trenera Hansa-Dietera Flicka cieszyć, który chciałby, aby jego zespół wzniósł do góry Puchar Champions League.

Eksperci oceniają niedzielne finałowe spotkanie pomiędzy Paris Saint-Germain z Bayernem Monachium, na wielki znak zapytania, bowiem obie drużyny są w tym sezonie mocne i znakomicie przeszły wszystkie fazy. Bawarczycy mieli więcej spektakularnych wyników, natomiast PSG zadziwiali swoją grą.

29 sierpnia Thomas Tuchel będzie miał urodziny, więc może jego podopieczni sprawią mu miłą niespodziankę wygrywając finał Ligi Mistrzów. A może Bayern pokaże niemiecką klasę widowiskowo wygrywając ten finał.

O tym, która drużyna wygra najcenniejsze trofeum futbolowe dowiemy się po zakończeniu spotkania.


Mecz Paris Saint-Germain – Bayern Monachium – niedziela, 23.08.2020 r., godz: 21:00. Transmisja: TVP 1.

Liga Mistrzów: Półfinał: RB Leipzig zagra z Paris Saint-Germain

Pierwszy mecz półfinałowy, w którym zagrają RB Lipsk z Paris Saint-German, która drużyna awansuje do finału?

logo-2012.2013-blog
Fot: Logo Champions League. Logo Ligi Mistrzów.

Wieczorem 12 sierpnia, poznaliśmy pierwszego półfinalistę Ligi Mistrzów. Paris Saint-Germain wówczas zagrał z Atalantą Bergamo, pokonując ich 1:2 (1:0). Dzień później w ćwierćfinale zagrał RB Lipsk, który pokonał faworyta spotkania Atletico Madryt 2:1 (0:0).
RB Lipsk w półfinale zagra z Paris Saint-Germain. Obie drużyny mają chrapkę na zagranie w finale Ligi Mistrzów. A tam może się znaleźć tylko jedna z tych drużyn.

Emocjonalnie robi się właśnie w tej najważniejszej fazie Champions League.

RB Leipzig w półfinale…

Trener Julian Nagelsmann, jest uznawany za jednego z najlepszych trenerów niemieckiego futbolu. Mimo młodego wieku potrafi zachwycać i oczarowywać nawet samych piłkarzy, którzy śmielej wychodzą na boisko. Nikt nie spodziewał się tego, że w tym sezonie mogą dotrzeć do półfinału. Bo dużym marzeniem było zagrać w ćwierćfinale.

Pokonanie Atletico Madryt zdecydowanego faworyta, było nie lada wyczynem. Lipsk zdobył dwa gole, zdobyte przez Daniela Olmo (w50’) i Tylera Adamsa (w 88’), który kilka minut wcześniej pojawił się na boisku. Drużynie z Madrytu nie udało się przebić przez szczelną obronę, zdobyli jednie jedną bramkę z rzutu karnego w 71’, trafił João Félix.

Thomas Tuchel buduje swój zespół…

Trener Thomas Tuchel w 2018 roku został trenerem PSG, przez prawie dwa lata budował zespół, który miał być najlepszy na Starym Kontynencie. W minionym sezonie potrafili wyjść z grupy i zagrać w 1/8 finału, ich rywalem był Manchester United, w pierwszym meczu potrafili ich pokonać by w drugim wszystko zaprzepaścić.

Dziś mogą cieszyć się lepszą dyspozycją, ale nie jest to jeszcze ta drużyna, która na boisku jest pewna siebie, grająca na poziomie, który prezentowała kilka lat temu. Nie ulega wątpliwości, że Thomas Tuchel dobrze wpasował się w realia francuzów.

Trener Tuchel, będzie miał przewagę w spotkaniu półfinałowym z RB Lepizig, bowiem jako Niemiec, przez wiele lat pracował w niemieckiej lidzie i wie jak ona działa. Zna jej realia, ale czy ta zdobyta wiedza pomoże mu w pokonaniu niemieckiego zespołu i awansuje do finału. Przekonamy się o tym we wtorek późnym wieczorem.


Mecz RB Leipzig – Paris Saint-Germain – wtorek, 18.08.2020 r., godz: 21:00. Transmisja: TVP 1.

Liga Mistrzów: RB Leipzig zagra z Atletico Madryt

W ćwierćfinale Ligi Mistrzów RB Leipzig zmierzy się z Atletico Madryt, która z drużyn trafi do półfinału?

logo-2012.2013-blog
Fot: Logo Champions League. Logo Ligi Mistrzów.

Na starcie tegorocznej Champions League, nikt nie wyobrażał sobie, że rozgrywki Ligi Mistrzów będą zawieszone na ponad cztery miesiące. Pandemia pokrzyżował wiele planów, również piłkarzom.

W sierpniu zostały dokończone mecze w 1/8 finału, następnie bardzo szybki ćwierćfinał, półfinał i finał i to wszystko rozegrane w jednym miesiącu. Jest to coś wyczerpującego do piłkarzy, którzy dopiero, co zakończyli sezon w swoich ligach.

RB Leipzig – spełniają marzenia…

RB Leipzig młody zespół, który najpierw zaczarował Bundesligę a potem szturmem wszedł do Ligi Mistrzów, pierwsze dwa sezony dla tego zespołu nie były łatwe, ale dziś jest to drużyna zdecydowanie lepsza z szerszą kadrą i nieco większym doświadczeniem.

Dojście do ćwierćfinału to jest już pewnego rodzaju spełnienie marzeń, bowiem chyba sami zawodnicy nie spodziewali się tego. Tym bardziej, że więcej uwagi skupiali na grze w Bundeslidze. A Champions League, była miłym dodatkiem.

Trener Julian Nagelsmann, jako młody trener również zdobywa doświadczenia na tym etapie rozgrywek. I nawet jeśliby przegraliby z Atletico Madryt z pewnością zaliczą ten sezon do udanych.

Atletico Madryt z większym doświadczeniem…

Atletico Madryt jest bardziej utytułowaną drużyną i mocniejszą. Chociaż przez ostatnie dwa lata, nie potrafią zdobyć żadnego trofeum.

Drużyna, która była zwykle kojarzona ze szczelną obroną teraz słynie z bardzo dobrych napastników są wśród nich Joao Felix, Diego Costa, Victor Vitolo, Alvaro Morata, Thomas Lemar czy wychowanek Atletico młodziutki Sergio Camello. Pojawienie się na boisku tych piłkarzy sprawia, że na murawie jest różnorodnie, bo piłkarze tworzą wybuchową mieszankę.

Trener Diego Simeone jest doświadczonym trenerem, który ma na swoim koncie wiele tytułów zdobnych, jako trener m.in. mistrzostwo Argentyny oraz wiele wyróżnień zdobnych z Atletico, ostatni finał Ligi Mistrzów w sezonie 2015/2016 przegrany z Realem Madryt po rzutach karnych 5:3 (1:1 (1:1, 1:0)). Teraz tylko musi sobie przypomnieć smak zwycięstwa.

Eksperci oceniają, że ten sezon Ligi Mistrzów może zakończyć się dużym powodzeniem, bo w ćwierćfinale trafili na nieco słabszą drużynę, chociaż głodną sukcesów. Wydaje się jednak, że na tym etapie rozgrywek to doświadczenie i spokój jest wartością nieocenioną, której niemieckiej drużynie może zabraknąć.

Jednak o tym, która z drużyn zagra z półfinale, zdecydują ostatnie minuty meczu.

Mecz RB Leipzig – Atletico Madryt – czwartek, 13.08.2020 r., godz: 20:50. Transmisja: Polsat Sport Premium 1.