Premier League: Tottenham Londyn w derbach Londynu zmierzy się z Arsenalem

W 35. kolejce ligi angielskiej czekają nas debry Londynu. Tottenham zagra z Arsenalem, która z drużyn zwycięży?

duc5bce-images.png-kopia-pomniejszone-na-45-blog-wiadomoc59bci24.pl_
Po zakończeniu sezonu 2018/2019, wszystko było jasne – Tottenham zajął 4 miejsce w tabeli (z wynikiem 71. punktów), Arsenal 5. miejsce (70 punktów). Eksperci typowali, że rozpoczynający się sezon dla tych drużyn będzie tak samo pozytywny i szczęśliwy jak ten, który minął.

Dziś już wiemy, że obie drużyny, nieco obniżyły swoje loty i ten sezon mogą zaliczyć do średnio udanych. Sporą konkurencją stał się Wolverhampton Wanderers beniaminek, który przed rokiem do Premier League wbiegł niemal szturmem i ochoczo zdominował niektóre zespoły, zwyczajnie zapychając ich z „ciepłej” pozycji angielskich elit.

Jose Mourinho – nowy trener Kogutów, też potrzebuje czasu…

Do nich właśnie może zaliczać się Tottenham i Arsenal. Zwłaszcza, jeśli chodzi o Tottenham zespół, który potrafił zachwycać. Ostatnie słabsze wyniki raczej wynikają ze zmiany nowego trenera, po odejściu Mauricio Pochettino, nowym szkoleniowcem Kogutów w listopadzie 2019 roku został Jose Mourinho. Trener wymagając, ale też taki, który potrzebuje zaaklimatyzowania się w nowym otoczeniu i poznania swoich podopiecznych. Te wyniki jak twierdzą eksperci z każdym dniem będą coraz lepsze.

Mikel Arteta – trener z obiecującą przyszłością…

Podobna sytuacja jest również w Arsenalu, klub również pożegnał się z trenerem – Hiszpanem baskijskiego pochodzenia – Unai Emery, tymczasowo Kanonierów trenował Fredrik Ljungberg, a od końcówki grudnia 2019 roku, posadę trenera objął były kapitan Arsenalu – Hiszpan Mikel Arteta, który dotychczas był asystentem w Manchesterze City i podpatrywał pracę Pepa Guardoli.

Mikel Arteta, urodził się 26. marca 1982 roku w San Sebastian. Był piłkarzem cenionym, chwilami kontrowersyjnym. Grał w wielu klubach od Barcelony, Paris Saint-Germian, Rangers – w którym miał najlepszy okres w karierze, aż po Real Sociedad, Everton i Arsenal, w którym zakończył przygodę futbolową. Dziś powraca do tego klubu w nowej roli.

Arsenal od zawsze słyną z tego, że miał w swoim składzie bardzo młodych piłkarzy, to duża zasługa Akademii Arsenalu, która działa od 1998 roku i szkoli młodzież od 9 do 21 roku życia, którzy później ogrywają się w pierwszym zespole. W chwili obecnej Arsenal posiada piłkarzy z różnych krajów od Hiszpanii, Grecji, Francji, Niemiec, Argentyny, Urugwaju czy Nigerii.

Ciągle jest to klub, w którym piłkarze chcą grać, a kibice mają nadzieje, że ich ukochany klub jeszcze wróci do światowej czołówki. Mikel Arteta, jako młody trener, który niedawno zakończył karierę, dobrze pamięta smak zwycięstwa i z pewnością będzie chciał z tym klubem osiągnąć wiele sukcesów.

Najważniejsze jest, aby dobrze przekazał swoją wiedzę i potrafił się dogadać ze swoimi podopiecznymi. Początki jego pracy wyglądają obiecująco, choć wygrywają rzadko, to nie ponoszą dotkliwych porażek, a najczęściej notują remisy.

Eksperci typują niedzielne spotkanie pomiędzy Tottenhamem a Arsenalem raczej na wyrównanym poziomie, ale obie drużyny mogą jeszcze zaskoczyć…


Mecz Tottenham Hotspur – Arsenal Londyn – niedziela, 12.07.2020 r., godz: 17:30.

Bundesliga: RB Leipzig zmierzy się z Borussią Dortmund

W przedostatniej 33. kolejce ligi niemieckiej RB Leipzig zagra z Borussią Dortmund. Mecz na szczycie.

bundesliga-logo1-blog-wiadomoc59bci24.pl_.gif
Fot: Logo Bundesligi. Logo Ligi niemieckiej.

Przed nami przedostatnia kolejka Bundesligi, najciekawiej zapowiada się spotkanie pomiędzy RB Leipzig a Borussią Dortmund.

Lipsk spędza w Bundeslidze swój czwarty sezon i już nie można powiedzieć o tym zespole, że jest nowy, a raczej zaliczyć go już do czołowych drużyn w Niemczech.

Trener Julian Nagelsmann – najmłodszy trener w Niemczech…

Nowy trener Julian Nagelsmann pomału przyzwyczaił się do nowych warunków pracy i czuje się w tym zespole coraz lepiej. Pozycja Lipska w tabeli wygląda równie obiecująco. Aktualnie wywalczyli trzecie miejsce (62 punkty). Trener Nagelsmann jest dość charakterystyczny. W dziejach niemieckiej piłki jest najmłodszym trenerem (ma 32 lata).

Jednak pomimo młodego wieku potrafi skutecznie analizować każdy zespół. Dobrze odnajduje w analizach taktycznych i nie boi się nowych rozwiązań. Nie zrobił oszałamiającej piłkarskiej kariery, ale już teraz wróży mu się wielką trenerską karierę.

Jakiś czas temu miał propozycję prowadzenia Realu Madryt, ale zdecydował, że jest jeszcze za młody, aby prowadzić tak utytułowany zespół, więc pozostał w Niemczech podpisując kontrakt z Lipskiem.

Plusem zespół jest na pewno pierwsza kadra, która jest na tyle dobra, że już stanowi o sile zespołu. Udało się zatrzymać kilku kluczowych piłkarzy m.in. Timo Wernera, który jest jednym z najlepszych młodych zawodników nie tylko w Lipsku, ale i w Niemczech.

Minusem zespołu są rezerwy, ciągle brakuje zastępczych piłkarzy, którzy chociaż w części graliby na takim poziomie jak pierwsza drużyna. Jeśli chce się walczyć na trzech frontach, rotacja w składzie będzie potrzeba. Trener Nagelsmann musi poszukać piłkarzy, którzy będą mogli zastąpić w spotkaniach zawodników, którzy będą wykazywali się większym zmęczeniem, a to jak pokazują ostatnie miesiące nie będzie łatwe.

Borussia Dortmund – w tym sezonie bez zakładanych sukcesów…

Borussia Dortmund w nowy sezon weszła z wielkimi marzeniami i planami. Pierwszy zakładany cel to mistrzostwo Niemiec, było bardzo możliwe – wzmocnili się na każdej pozycji, osłabiając przy rym największych rywali i co najważniejsze nie straciła żadnej gwiazdy.

Bayern Monachium odwieczny ich rywal, w tym sezonie nie przespał żadnej kolejki, jak to miało miejsce w minionym sezonie. Nie są może już tak mocni jak przed rokiem, ale ciągle mają ugruntowaną pozycje.

BVB w całym sezonie miało sporo szans, na przebicie się przez mur obronny Bayernu, ale nie zawsze potrafili korzystać z szans, jakie dawał im los.

W Champions League również nie poszło najlepiej. Wyszli z grupy, zagrali w 1/8 finału z Paris Saint-Germain, w pierwszym meczu wgrali 2:1 (0:0), by w meczu rewanżowym przegrać 2:0 (2:0). Choć szans na zdobycie bramki nie brakowało. Żaden kibic nie spodziewał się tego, że BVB może tak szybko stracić szansę na awans do kolejnej rundy.

Trener Lucien Favre jest dobrym trenerem, ale często brakuje mu dokończenia planu i swoich założeń przed meczem. Nie zawsze w drugiej części spotkania potrafi zmotywować swoich zawodników do osiągnięcia dokładniejszej gry, co przełożyłoby się na lepszy wynik.
Kibice Borussii już zastanawiają się, jaki będzie następny sezon dla BVB?

Sobotnie spotkanie RB Lipsk z Borussią będzie o tyle ciekawe, że zagrają dwa zespoły, które walczą o czołówkę, dwie ciekawe drużyny z perspektywy kibiców najbardziej lubiane w Niemczech.


Mecz RB Leipzig – Borussia Dortmund – sobota, 20.06.2020 r., godz: 15:30.

Premier League: Manchester City zagra z Burnley

W 30. kolejce ligi angielskiej Manchester City zmierzy się z Burnley, która z drużyn bardziej zaskoczy?

duc5bce-images.png-kopia-pomniejszone-na-45-blog-wiadomoc59bci24.pl_
Fot: Logo Premier League. Logo Ligi angielskiej.

Czas pandemii również dla piłkarzy grających w Premier League okazał się trudnym czasem. Teraz pomału wszystko wraca do normy, choć do dzisiaj niektóre towarzyskie spotkania zostają odwołane. Jednak decyzja o wznowieniu ligi jest ciągle aktualna.

Manchester City – czy jeszcze zaskoczy?

W 30. kolejce ligi angielskiej Manchester City zagra z niżej notowanym Burnley. Nie jest to do końca wymarzony sezon dla podopiecznych Pepa Guardioli. Na początku sezonu był określony cel, do którego należało zdobycie ponownie mistrzostwa Anglii oraz oczywiście najcenniejszego trofeum jakim jest Puchar Champions League.

Plan zdobycia mistrzostwa Anglii, nieco się oddala, przewaga Liverpoolu nad Manchesterem jest dość duża, chociaż do końca sezonu zostało jeszcze 8 kolejek i oczywiście można straty odrobić, ale pod warunkiem, że Liverpool przegrywałby kolejne mecze a Obywatele je wygrywali. Co raczej w piłce na tym poziomie jest niemożliwe.

Natomiast Liga Mistrzów, jest ciągle w zawieszeniu, Manchester dotarł do 1/8 finału, gdzie zmierzył się w pierwszym meczu z Realem Madryt w którym wygrał 1:2 (0:0), rewanżowe spotkanie ciągle czeka na swoje rozstrzygnięcie. Jeśli Obywatele wygraliby to spotkanie awansowaliby do ćwierćfinału, no a potem półfinał – to byłoby już coś, gdyż od trzech sezonów nie potrafią dostać się do półfinału, zwykle przegrywają z mocniejszą drużyną.

Burnley – zespół ciekawy i przeciętny w jednym…

Natomiast Burnley to zespół, który w tej brytyjskiej elicie jest już od 4 sezonów. Drużyna, która potrafi zaskakiwać i zna wszystkie uczucia – gra przeciętnie, by za chwilę grać ciekawie, jest rewelacyjna, by chwile później gubić się w prostych podaniach. Atakuje najczęściej ze skrzydła i zwykle dogrywa górne piłki. To najbardziej charakterystyczny i prosty w czytaniu gry angielski zespół.

Jasnym punktem w tej drużynie jest niewątpliwie Ashley Barnes, który potrafi strzelać gole i nie boi się rywali z górnej półki. To zwykle on ma najwięcej trafień w zespole, w minionym sezonie zdobył 12 goli. Jest też najbardziej kontrowersyjny w swoim zespole, który podczas gry najczęściej prowokuje swoich rywali. Jednak koledzy z drużyny bardzo go lubią.

Grał w kilku zespołach m.in. Oxford United, Brighton & Hove Albion. Od 2014 roku jest piłkarzem Burnley, w którym bardzo dobrze się czuje.

The Clarets może ten sezon zaliczyć do lepszych niż poprzednio, udało się wywalczyć lepszą pozycję w tabeli.

W poniedziałkowym spotkaniu Manchester City przeciwko Burnley, eksperci typują, że zwycięstwo powinno być po stronie Obywateli, ale Bordowi mogę również zaskoczyć…


Mecz Manchester City – Burnley FC – poniedziałek, 22.06.2020 r., godz: 21:00.

Masters – album „Masters” – Idealny na wakacyjne wieczory…

Kolejna porcja muzyki disco i dance, tym razem w wykonaniu zespołu Masters.

blog -- masters-b-iext39329773
Fot: Okładka płyty – Masters „Masters”.

Zespół Masters został założony na początku 2008 roku w Zambrowie, przez Pawła Jasionowskiego. Paweł jest liderem i wokalistą zespołu, który czuwa również nad kompozycjami. Przez ponad 10 lat swojej działalności na rynku muzycznym wypracował swój własny i rozpoznawalny styl. Tworzy muzykę disco i dance.

Każda płyta Mastersa jest inna od poprzedniej, chociaż skupia uwagę na podobnych kwestiach. Jest to zespół, który wypuszcza na rynek sporo teledysków, które zawsze przypadają do gustów widzom.

Premierowe piosenki i bonusy…

„Masters” to czwarty album w dorobku grupy. Zawiera 12 premierowych utworów, niektóre już dobrze znane słuchaczom takie jak „Serce do koperty”, „Schody do nieba”, „Słodka jak miód” czy „Poszukaj szczęścia”, do tych piosenek powstały wideo-clipy oraz zawiera trzy bonusy „Serce do koperty” (Remix), „Poszukaj szczęścia” (Remix) i „Szukam dziewczyny”.

Nad muzyką oprócz Pawła Jasionowskiego czuwali Mateusz Detmer, Robert Obcowski, Marian Lichtman, Wojciech Stępnik i Marek Kłosiński. Teksty napisali Monika Chorko, Jarosław Dziemian, Andrzej Kuryło, Mateusz Detmer i Mirosława Brzozowska.

Idealna na letnie wieczory…

„Schody do nieba” to jedna z tych ballad, która jest na tej płycie najładniejsza. Godna uwagi jest również piosenka „Otwórz serce”, ze słowami Andrzeja Kuryło i muzyką Roberta Obcowskiego. Jest to jeden z tych utworów, który jest najmniej doceniany.

Udanym utworem jest również „Czytam w twoich oczach” – skoczna, radosna piosenka, która może kojarzyć się z latem i ciepłym wiatrem.

W bonusie znalazła się wspomniana piosenka „Szukam dziewczyny”, która jest wykonywana na każdym koncercie.

W środku płyty książeczka z tekstami piosenek a w niej zdjęcia z teledysku „Słodka jak miód”.

Album „Masters” jest energiczny i pogodny. Już niebawem wakacje, więc ta płyta będzie idealna na letnie wieczory, do posłuchania na imprezie lub na romantyczny wieczór.

Data premiery: 9.06.2014 r.

Masters – „Masters” – Tracklista:
1. Serce do koperty
2. Nie zostaniesz sama
3. Z Tobą to nie grzech
4. Schody do nieba
5. Poszukaj szczęścia
6. Słodka jak miód
7. Otwórz serce
8. Całkiem przypadkiem
9. Czytam w Twoich oczach
10. Ta nieznana
11. Zakochałem się
12. Quiero
13. Serce do koperty (remix) – bonus
14. Poszukaj szczęścia (remix) – bonus
15. Szukam dziewczyny – bonus

Masters – Słodka jak miód [oficjalny teledysk]

Masters – Schody do nieba (Official Video)

Masters – Serce do koperty (Official Video)

 

Bundesliga: Bayer Leverkusen zmierzy się z Bayernem Monachium

W 30. kolejce ligi niemieckiej Bayer Leverkusen podejmie Bayern Monachium. Jedno z najciekawszych spotkań tej kolejki.

bundesliga-logo1-blog-wiadomoc59bci24.pl_.gif
Fot: Logo Bundesligi. Logo Ligi niemieckiej.

Czas pandemii dla wszystkich piłkarzy był czasem bardzo trudnym. Niemcy zdecydowali się dokończyć rozgrywki w sezonie 2019/2020. W 30. kolejce Bundesligi Bayer Leverkusen podejmie Bayern Monachium.

Pierwszy mecz po dłuższej przerwie, obie drużyny wygrały. Bayer zmierzył się z Werderem Bremą (4:1 (1:2)), natomiast Bayern Monachium zagrał z FC Union Berlin (0:2 (0:1)).

Czy Bayern obroni mistrzostwo Niemiec?

Bayern Monachium zmierza po 30 mistrzostwo Niemiec, choć w tym sezonie niczego nie jest pewien na sto procent. Swoje szanse na mistrzostwo mają inne zespoły m.in. Borussia Dortmund. Czołówka tabeli jest również bardzo wyrównana. Cieszy zespół RB Lepizig, który jako młody zespół jest bardzo konsekwentny. Kibice zastanawiają się, kto zostanie mistrzem Niemiec czy Bayern czy może BVB dogoni ich w punktach?

Bayern Monachium prowadzony jest przez trenera Hansa-Dietera „Hansi” Flicka, który był asystentem pierwszego trenera Niko Kovaća. Chorwatowi w klubie podziękowano, po przegranym meczu 1:5 z Eintrachtem Frankfurt. Funkcję tymczasowego trenera Flick, będzie pełnił dopóki władze klubowego nie powołają nowego trenera.

W minionym roku klub opuściło wiele wartościowych piłkarzy, przez co Bawarczycy z lekka stracili na wartości, są oczywiście młodzi i utalentowani piłkarze, ale oni muszą się jeszcze dużo nauczyć. Brakuje w klubie kogoś, kto by pociągnął grę do przodu. Dużym plusem w drużynie są zawodnicy „unikatowi”, którzy potrafią odnaleźć się na różnych pozycjach.

Kai Havertz – objawienie niemieckiej piłki…

Bayer Leverkusen, prowadzony przez Petera Bosza, który stawia na ryzykowny, choć bardzo ciekawy futbol, który w głównej mierze opiera się na posiadaniu piłki i ataku pozycyjnym. Trener dysponuje piłkarzami, którzy może nie są wielkimi gwiazdami, ale są bardzo użyteczni.

Warto zwrócić uwagę na młodego pomocnika Kai Havertza, młodzieżowy reprezentant Niemiec, wkracza w dorosłą reprezentację i w Bundesligę. Jest objawieniem niemieckiej piłki. Eksperci mówią, że to jego ostatni sezon w Leverkusen. Jest wyceniony na ponad sto milionów euro i podobno już są chętni na kupienie Havertza.

Bayer mieści się w pierwszej piątce tabeli. Ten sezon może zaliczyć, jako udany, a na pewno lepszy niż poprzedni.

Sobotnie spotkanie pomiędzy Bayerem Leverkusen a Bayernem Monachium, pomimo przewagi Bawarczyków, raczej powinno stać na wyrównanym poziomie.


Mecz Bayer 04 Leverkusen – Bayern Monachium – sobota, 6.06.2020 r., godz: 15:30.

Nowa książka – „Z uśmiechem w podróży…”

Drodzy Czytelnicy,

Dziś w wydawnictwie Beezar – pojawiła się moja najnowsza publikacja, pt: „Z uśmiechem w podróży”. Mam nadzieję, że forma, którą tym razem zaproponowałam przypadnie Wam do gustu, to zbiór wywiadów w „książkowej podróży” :). Zapraszam do zapoznania się z książką.

Znajdziecie ją pod linkiem: https://beezar.pl/ksiazki/z-usmiechem-w-podrozy

Justyna Borowiecka – „Z uśmiechem w podróży…”

Pozdrawiam serdecznie i życzę Wam miłego czytania i podróżowania!

Justyna Borowiecka


Z uśmiechem w podróży
Fot: Okładka książki. Justyna Borowiecka – „Z uśmiechem w podróży…”

Opis książki:

Siódma książka dziennikarski sportowo-muzycznej i fotografki Justyny Borowieckiej, to zbiór najciekawszych wywiadów prasowych z muzykami klasycznymi i rozrywkowymi, sportowcami, dziennikarzami i wiele innych rozmów. Jak prawie w każdej książce autorka publikuje również swoje zdjęcia tym razem motywem przewodnim stały się kwiaty.

Tytuł książki częściowo nawiązuje do bloga, który autorka prowadzi „Uśmiech Sportu i Muzyki”, słowo „w podróży” – ma tym razem nawiązywać do „książkowej podróży” i zachęcać czytelników do podróży z tymi fantastycznymi osobami.

Poza osobami mieszkającymi w Polsce, odwiedzimy Hiszpanię, gdzie spotkamy pianistę Antonio Morant Albelda, w Londynie Łukasza Krupińskiego, we Włoszech czeka na nas kucharz Matteo Brunetti, w Norwegii Kenneth Hansen, w Niemczech Honorat Terczyński, a w Holandii Karol Niemczycki.

Życzymy miłego podróżowania a po drodze poznawania ciekawych osób!

https://beezar.pl/ksiazki/z-usmiechem-w-podrozy

Łukasz Krupiński: „Podróż przez epoki wydawała mi się naturalnym wyborem”. Wywiad

Łukasz Krupiński pianista, który opowiedział mi o swoich początkach w muzyce, koncertach, konkursach pianistycznych i marzeniach. Zapraszam do przeczytania wywiadu.

blog -Przechwytywanie - Kopia
Fot: Łukasz Krupiński – materiał prywatny.

Justyna Borowiecka: Grę na fortepianie rozpocząłeś w wieku 5 lat, pamiętasz ten moment, kiedy po raz pierwszy usiadłeś do instrumentu i poczułeś, że to jest to?
Łukasz Krupiński: – To dość dawne dzieje, ale pamiętam, że zawsze intrygowało mnie to “czarne pudło” stojące pod ścianą w salonie rodziców. Mieliśmy wtedy stuletnie pianino, nie pamiętam nawet, jakiej marki. Pamiętam natomiast, że było ono w stroju paryskim, co później okazało się dla mnie wyzwaniem, kiedy musiałem “przestrajać” swój słuch o półtonu w górę. Muzyka była mi bardzo bliska od najmłodszych lat, nauczyłem się najpierw nut, później liter.

Czy u Ciebie w rodzinie są korzenie muzyczne?
– Zdecydowanie. Mimo, że jestem pierwszym “profesjonalnym” pianistą w rodzinie, to ze strony obojga rodziców na pewno zaczerpnąłem wrażliwość i pasję do muzyki. Moja mama kończyła szkołę baletową, ojciec zawsze pasjonował się grą na gitarze, także jazzem.

Studiowałeś na Uniwersytecie Muzycznym im. Fryderyka Chopina w Warszawie, następnie w Hanowerze i Royal College of Music w Londynie, czy Twoim zdaniem są różnice w nauczaniu pomiędzy polskimi studiami a tymi zagranicą?
– Wszystko tak naprawdę zależy od nauczyciela, który odgrywa kluczową rolę w rozwoju młodego pianisty. W Warszawie miałem szczęście studiować ze wspaniałymi pedagogami – Prof. Alicją Paletą-Bugaj oraz Dr. Konradem Skolarskim, którzy przygotowali mnie do Konkursu Chopinowskiego. Studia podyplomowe w Hanowerze i w Londynie bazowały głównie na masterclassach z fortepianu. Do Hanoweru jedynie dojeżdżałem raz w miesiącu, także nie zdążyłem tak naprawdę zaczerpnąć “niemieckiego powietrza” i atmosfery panującej na uczelni, ale to może i lepiej, gdyż nigdy nie czułem się tam zbyt dobrze. Natomiast Londyn zupełnie zmienił moje życie, postrzeganie świata, jest to moje ulubione miasto dostarczające mi nieustannie niezwykłych inspiracji, nie tylko muzycznych. Tutaj też poznałem podczas studiów w Royal College kilku muzycznych przyjaciół, z którymi regularnie występuję.

Brałeś udział w różnych konkursach pianistycznych, czym one dla Ciebie są?
– Konkursy powinny być moim zdaniem tylko drogą, a nie celem. Wielu z moich kolegów traktuje je śmiertelnie poważnie, tak jakby ich życie od tego zależało. W obecnych czasach wygrana nawet w dużym konkursie nie gwarantuje wcale dożywotniej kariery. Daje jedynie możliwość pokazania się w różnych salach koncertowych, ale to tylko początek drogi – jeśli wygrana w konkursie nie jest wsparta aktywną pracą nad sobą, kariera taka może się szybko skończyć.

Koncertowałeś w różnych miejscach na świecie od Europy – Polski, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Francji, Niemczech, Norwegii itd. aż po USA, Australię i Japonię. Czy był jakiś koncert, który szczególnie będziesz miło wspomniał?
– Ciężko byłoby mi wymienić jeden szczególny koncert, każdy kraj ma swoją energię i każda publiczność daje też inne doświadczenie. Myślę, że jeden z najważniejszych dla mnie koncertów odbył się w Carnegie Hall / Isaac Stern Auditorium w 2018. Była to wyjątkowa chwila, kiedy wchodziłem na scenę, na której występowali tak wielcy pianiści, jak Richter, Cherkassky czy Horowitz.

W 2017 roku ukazała się Twoja debiutancka płyta „Espressione”, inspirowana muzycznymi podróżami do Włoch. Postawiłeś na niej na utwory Josepha Haydna, Fryderyka Chopina i Aleksandra Skriabina, dlaczego postawiłeś na utwory tych kompozytorów? Skąd taka różnorodność od kompozytora austriackiego, polskiego i rosyjskiego, którzy również tworzyli w różnych epokach?
– Większość utworów na płycie wykonałem podczas dwóch konkursów pianistycznych – Ferrucio Busoniego w Bolzano oraz Konkursu Pianistycznego w San Marino. Podróż przez epoki wydawała mi się naturalnym wyborem, miałem także na względzie tonalną klamrę, rozpoczynając płytę Sonatą Haydna w tonacji As-dur, a skończywszy na Sonacie Scriabina w tonacji gis-moll.

Twoje wykonanie utwory Fryderyka Chopina „Polonez As-dur op. 53”, znalazło się na składance do filmu „Po prostu przyjaźń” chciałbyś, aby w przyszłości więcej Twoich wykonań znajdowało się właśnie na takich soundtrackach?
– Dlaczego nie, miałem też okazję nagrać kilka innych “soundtracków”, m. in. z utworami Chopina i Ravela.

Jakich wykonawców lubisz słuchać, na co dzień?
– Na co dzień oprócz klasyki słucham także jazzu, bliskimi mi pianistami jazzowymi są na pewno Bill Evans, Chick Corea czy Erroll Garner.

Jakie jest Twoje największe marzenie?
– Wiele marzeń mi się już spełniło, chcę nadal się rozwijać i osiągać muzyczne szczyty. Bycie pianistą już samo w sobie jest dla mnie spełnieniem marzeń.

Jakie masz plany na najbliższy czas?
– Obecnie czas pandemii jest dla wszystkich dosyć trudny, chociaż ja staram się konstruktywnie spędzać dni w izolacji, ucząc się nowego programu, rozwijając się personalnie i duchowo, czy też po prostu wybierając na długi spacer z moimi Brytyjskimi znajomymi, zagłębiając się w życiową kontemplację.

Dziękuję bardzo za rozmową i poświęcony czas. Na koniec możesz pozdrowić naszych czytelników i dodać coś od siebie?
– Również serdecznie dziękuję za wirtualną rozmowę, pozdrawiam wszystkich czytelników i mam nadzieję, do “zobaczenia” kolejnym razem!

Z Łukaszem Krupińskim rozmawiała: Justyna Borowiecka.

Łukasz Zagrobelny „Symfonicznie” – dynamika i subtelność w jednym.

Czwarty album w dorobku artysty to zapis koncertu z towarzyszeniem Polskiej Orkiestry Radiowej. „Symfonicznie” to płyta wyjątkowa.

symfonicznie-b-iext43215707
Łukasz Zagrobelny – „Symfonicznie”. Fot: Okładka płyty.

Koncert odbył się 28 września 2012 r. w Studiu Koncertowym Polskiego Radia im. W. Lutosławskiego. Łukaszowi Zagrobelnemu towarzyszy Polska Orkiestra Radiowa pod dyrekcją Tomasza Filipczak.

Koncert był nagrodą Programu 1 Polskiego Radia za utwór „Ja tu zostaję”, wykonany przez wokalistę podczas Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu w 2012 roku.

Na płycie znalazły się piosenki z wcześniejszych płyt artysty. Niektóre dobrze znane słuchaczom z rozgłośni radowych.

Dynamika i delikatność utworów…

Album rozpoczyna „Uwertura” jest tak piękna, że można jej słuchać bez końca – to właśnie ten utwór wprowadza słuchaczy w inny muzyczny świat na tej płycie. „Spacer po niebie” to utwór z drugiej płyty „Między dźwiękami”, jego oryginalny tytuł to „If You Walked Away” w wykonaniu Diane Warren, polski wzruszający tekst napisała Magdalena Wojtalewicz z głosem Łukasza i orkiestrą brzmi jeszcze lepiej niż w oryginale.

Kompozycja numer 10 „Jeszcze o nas” również pochodzi z płyty „Między dźwiękami”, muzykę skomponował Piotr Siejka a słowa napisała Karolina Kozak z Łukaszem Zagrobelnym.

Utwór „Życie na czekanie”, „Tylko tak” i „Nieprawda” – pochodzą z debiutanckiej płyty „Myśli warte słów”, brzmią z orkiestrą również nadzwyczajne, zwłaszcza singiel „Nieprawda”.

Piosenka „Nie zapytam Cię” z płyty „Ja tu zostaje” w pierwszej wersji brzmi bardziej spokojnie w wersji z orkiestrą bardziej dynamicznie. „Obok mnie”, „Ja tu zostaje”, „U mnie maj” również pochodzące z albumu „Ja tu zostaje” – mają swój urok i smaczek.

Słuchacze doceniają również kompozycje z tego samego albumu pt: „Wycieraczki”, skoczna, lekka i rytmiczna tak w wersji pierwszej jak i z orkiestrą.

Niepowtarzalne głosy…

Łukasz Zagrobelny na nowy krążek zaprosił znane polskie artystki Grażynę Łobaszewska, z którą urokliwie zaśpiewali „Może za jakiś czas”. Natalia Kukulska wykonała „Intermission Music” głos, którego nie da się pomylić z żadnym innym polskim głosem oraz Karolinę Kozak, z którą najczęściej Łukasz pracuje podczas tworzenia tekstów.

Łukasz Zagrobelny jest uzdolnionym wokalistą, jego barwa głosu jest niepowtarzalna, bardzo dobrze brzmi w solowych płytach jak również w musicalach, z których chyba jest najbardziej kojarzony. W minionym roku występował w programie „Twoja twarz brzmi znajomo”, emitowanym na antenie Polsatu, w którym stworzył niesamowite kreacje znanych artystów, za co był nagradzany.

Jedno jest pewne – płyty nagrane z orkiestrami, zawsze będą olśniewające i stały na najwyższej półce. Album „Symfonicznie” to album wyjątkowy, który koniecznie trzeba posłuchać, aby dostrzec wrażliwość artysty i jego subtelność…
Data premiery: 18.03.2013 r.

Łukasz Zagrobelny – „Symfonicznie” – Tracklista:
1. Uwertura
2. Spacer po niebie
3. U mnie maj
4. Życie na czekanie
5. Obok mnie
6. Wycieraczki
7. Nie zapytam Cię
8. Intermission Music
9. Ja tu zostaję
10. Jeszcze o nas
11. Może za jakiś czas
12. Tylko tak
13. Nieprawda

Łukasz Zagrobelny – „Tylko tak”


Łukasz Zagrobelny – „Spacer po niebie”


Łukasz Zagrobelny – „Wycieraczki”

Miłosz Mleczko: „Chciałbym zagrać w Premier League”. Wywiad.

Miłosz Mleczko utalentowany bramkarz reprezentacji Polski U-20 i piłkarz Lecha Poznań, w rozmowie o klubie, Akademii Lecha, Mistrzostwach Świat i marzenia. Zapraszam do przeczytania wywiadu.

blog -- Miłosz Mleczko (Lech Poznań) - Fot; Przemysław Szyszka - IMG_2223 - Kopia
Miłosz Mleczko (Lech Poznań) – Fot: Przemysław Szyszka.

Justyna Borowiecka: Przygodę z futbolem rozpoczynałeś w Chorzowie (Stadion Śląski Chorzów a następnie w Ruchu), jak dziś wspominasz swoje pierwsze kroki w tych klubach?
Miłosz Mleczko: – Mój początek przygody z piłką mogę uznać za dobry, ponieważ wokół siebie miałem dobrych trenerów, a przede wszystkim byli to trenerzy bramkarzy. To na pewno pozwalało w bardzo młodym wieku na poprawianie techniki i naukę zachowań boiskowych. W ciągu dnia zdarzało się, że miałem po trzy treningi dziennie. Jak na swój wiek byłem bardzo wyrośnięty. Wiele meczów zagrałem ze starszymi kolegami z drużyny.

Wiosną w 2014 roku, trafiłeś do Akademii Lecha Poznań, następnie wspomagałeś druga drużynę Lecha. Powiedz, co Akademia dała Tobie, jako młodemu piłkarzowi i jak oceniasz szkolenie dzieci i młodzieży w tej Akademii?
– Moje przejście do Akademii Lecha to przede wszystkim zasługa trenera Andrzeja Dawidziuka oraz skauta Tadeusza Jarosa. W Akademii Lecha poziom obiektów, jakości zajęć, wiedzy oraz warsztatu trenerów stoi na bardzo wysokim poziomie. Odnosząc się jeszcze do tego w Akademii miałem przyjemność pracy ze świetnymi specjalistami od treningu bramkarskiego. Oprócz wcześniej wymienionego trenera Dawidziuka byli to również : Dominik Kubiak, Zbigniew Pleśnierowicz, Grzegorz Kuźniak oraz Michał Przybył. Uważam, że gdybym nie dołączył do Akademii to na pewno nie byłbym w miejscu, w którym teraz jestem. Mam nadzieję, że to dopiero początek czegoś pięknego.

Grasz w Lechu Poznań, jak Ci się tutaj gra i trenuje?
– W Lechu czuję się bardzo dobrze, ale moim celem jest gra w pierwszym zespole tego klubu. Organizacja stoi na bardzo wysokim poziomie.

Zawsze chciałeś grać na pozycji bramkarza, czy brałeś też pod uwagę inną pozycję, jeśli tak to jaką?
– Od zawsze grałem na pozycji bramkarza i to było moje marzenie (uśmiech!).

W 2018 roku, zostałeś wypożyczony do Puszczy Niepołomice, co dał Ci ten czas spędzony w tym klubie, czego nowego się tam nauczyłeś?
– Wypożyczenie do Puszczy to nieocenione doświadczenie i wejście na prawdziwy, seniorski poziom. Poznałem tam świetnych ludzi, a także rozegrałem wiele meczów. Ta gra była najważniejsza.

Niedługo minie rok, od Mistrzostwach Świata U-20, które odbyły się w Polsce. Jak dziś z perspektywy czasu wspominasz ten turniej?
– Mistrzostwa Świata to było również jedno z ciekawszych doświadczeń w mojej przygodzie z piłką. Nieoceniona nauka, z której wyniosłem wiele przemyśleń. Szkoda, że nie udało się zagrać na takiej imprezie.

Jak wspominasz współpracę z trenerem Jackiem Magierą i na co trener Magiera zwraca najczęściej uwagę podczas treningów?
– Trener Magiera to świetny fachowiec. Zwraca uwagę na detale, a warsztat i metodyka jego pracy stoją na bardzo wysokim poziomie.

Masz jakiegoś sportowego idola, kogoś kogo grę lubisz podpatrywać?
– Ulubionego zawodnika nie mam, ale staram się spoglądać na najlepszych (uśmiech!).

Jakie jest Twoje największe marzenie?
– Marzeniem jest to, aby zdrowie dopisywało. Jeśli chodzi o sport to chciałbym zagrać w Premier League.

I na koniec jak wyglądają Twoje treningi w czasie pandemii?
– Trenujemy już w dużych grupach i przygotowujemy się do startu rozgrywek.

Dziękuję za rozmowę i poświęcony czas. Na koniec możesz pozdrowić naszych czytelników i dodać coś od siebie.
– Również bardzo dziękuję i pozdrawiam wszystkich czytelników oraz zapraszam na mecze Lecha Poznań, oczywiście jak wszystko wróci do normy. Życzę Wam dużo, dużo zdrowia.

Z Miłoszem Mleczko rozmawiała: Justyna Borowiecka.

Rafał Mokrzycki: „Każdy koncert jest dla mnie wyjątkowy”. Wywiad.

Rafał Mokrzycki utalentowany pianista, w rozmowie o studiach w Wiedniu, koncertach, marzeniach i płycie „Magical Chopin”. Zapraszam do przeczytania wywiadu.

IMG_4376 - Kopia
Rafał Mokrzycki. Fot: Piotr Kowalski.

Justyna Borowiecka: Od najmłodszych lat grasz na fortepianie, powiedz czy brałeś też pod uwagę inny instrument, czy jednak zawsze chciałeś grać tylko na tym instrumencie?
Rafał Mokrzycki: – W moim rodzinnym domu od zawsze stało pianino. Słuchało się nagrań muzyki poważnej, ale także na przykład jazzu. Pierwszy kontakt z muzyką miałem, więc w domu i wydawało się w pewnym sensie naturalne, że pójdę do szkoły muzycznej. W przedszkolu marzyła mi się gitara, bo myślałem wówczas (dość naiwnie), że to tak miło i przyjemnie grać akordy i śpiewać przy tym piosenki. Dziś wiem, że gra na gitarze nie sprowadza się tylko do tego. Jako dziecko myślałem też o różnych innych instrumentach, ale po lekcji próbnej w szkole muzycznej wiedziałem już, że fortepian to jest instrument, na którym chcę się uczyć grać i nigdy nie żałowałem tego wyboru!


Pierwsze lekcje gry na fortepianie pobierałeś u swojej mamy. Potem przeszedł czas na szkołę średnią muzyczną i studia na Uniwersytecie Muzycznym im. Fryderyka Chopina w Warszawie. Jak edukacje muzyczna wypłynęła na Ciebie, jako człowieka i jako artystę?

– Pierwsze lekcje rzeczywiście pobierałem u mamy. Do szkoły muzycznej I stopnia poszedłem w wieku 7 lat i uczyłem się w klasie p. Zbigniewa Górnickiego. Szkoła muzyczna I stopnia rozbudziła we mnie miłość do muzyki i dała bardzo solidne podstawy teoretyczne i warsztatowe, które później rozwijałem w szkole muzycznej II stopnia w klasie prof. Elżbiety Karaś. Studia na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina w Warszawie u prof. Jerzego Sterczyńskiego oraz w Universität für Musik und darstellende Kunst w Wiedniu u prof. Avedisa Kouyoumdjiana poszerzyły mi horyzonty, pokazały, jak bardzo różnorodny jest świat muzyki klasycznej i jak wiele muzycznych dróg można obrać w życiu. Również bardzo cenne okazały się doświadczenia związane z kursami muzycznymi na całym świecie, dzięki którym zobaczyłem, jak wiele jest różnych interpretacji i że każda z nich jest świetna i równie przekonująca. Czerpałem z tych doświadczeń pełnymi garściami i staram się po dziś dzień dać im wyraz w swojej twórczości.

Studia magisterskie i podyplomowe kończyłeś na Universität für Musik und darstellende Kunst w Wiedniu, jak wspominasz ten czas i czy widzisz różnice w edukacji pomiędzy polskimi studiami a tymi w Wiedniu?
– To był piękny czas, przebogaty w doświadczenia muzyczne, kontakty zawodowe i przyjaźnie, które staram się do dziś pielęgnować i mam nadzieję, że mimo odległości będzie mi się to nadal udawało. Wiedeń to światowa stolica muzyki, a mój ówczesny Profesor jest wspaniałym, ciepłym i bardzo mądrym człowiekiem, więc większe szczęście nie mogło mnie chyba spotkać. W Wiedniu studiowałem nie tylko fortepian, ale także kameralistykę fortepianową, co pozwoliło mi zobaczyć, jak wykonuje się muzykę zespołową za granicą.

Trudno jest jednak porównać obie uczelnie, ponieważ mają one zupełnie inną historię oraz nieco inny profil. Uczelnia w Warszawie kształci muzyków, tancerzy i reżyserów dźwięku, a uczelnia w Wiedniu muzyków, reżyserów dźwięku, aktorów i filmowców. Uczelnia wiedeńska jest dużo większa od warszawskiej i mieści się w kilku budynkach rozsianych po całym Wiedniu, podczas gdy w Warszawie wszyscy studenci znają się z widzenia, bo wszystkie wydziały są w jednym budynku. W Austrii generalnie dąży się do zacieśniania relacji profesor-student i skracania dystansu, chociaż oczywiście szacunek należny profesorom pozostaje. Uczelnia, w której studiowałem, bardzo wspiera swoich studentów, organizując kursy z najlepszymi muzykami z całego świata oraz koncerty w uczelni i poza nią, na których występują najlepsi studenci. Z drugiej strony mam poczucie, że więcej możliwości koncertowych miałem w czasie studiów w Warszawie, być może dlatego, że jestem pianistą, a Warszawa to światowa stolica muzyki Fryderyka Chopina.

W minionym roku wydałeś swój debiutancki album „Magical Chopin” z utworami Fryderyka Chopina. Dlaczego na swój pierwszy krążek zdecydowałeś, że będą to utwory Chopina a nie innego kompozytora?
– Muzyka Fryderyka Chopina od zawsze była bliska mojemu sercu, ponieważ w domu było zawsze dużo płyt z jego utworami, więc osłuchałem się z jego twórczością już we wczesnym dzieciństwie. I zakochałem się w niej od pierwszego wejrzenia! Pierwszy utwór Chopina grałem już w szkole podstawowej i od tamtej pory stopniowo powiększałem swój repertuar chopinowski. Na koncercie dyplomantów w szkole II stopnia grałem Koncert fortepianowy f-moll Fryderyka Chopina z orkiestrą szkolną, a w czasie studiów zacząłem występować z utworami tego kompozytora na uczelni i poza nią. Chopin był mi zawsze bardzo bliski i wybór naszego największego kompozytora na debiutancką płytę był naturalny. Bardzo się cieszę, że miałem możliwość nagrania płyty z jego utworami!

Na płycie znalazło się 11 utworów, czy jest jakiś utwór, który szczególnie lubisz?
– Podczas wyboru repertuaru na płytę dobierałem utwory, które kocham, do których mam wyjątkowy stosunek emocjonalny i w których dobrze się czuję. Ważne było dla mnie również to, żeby płyta była atrakcyjna dla słuchaczy, więc starałem się wybrać jak najbardziej zróżnicowany program. Mój ulubiony utwór na płycie to Polonez As-dur op. 53, jest to jeden z moich ulubionych polonezów Chopina, a zarazem kulminacja całego albumu „Magical Chopin”. Jest w tym utworze wszystko, co charakterystyczne dla poloneza – polskość, dostojeństwo, liryzm, ale też podniosłość, a nawet bohaterstwo.

Masz na swoim koncie kilka ważnych nagród m.in I nagroda na Valletta International Piano Competition, III nagroda na International Academic Music Competition, która z nich dla Ciebie jest najważniejsza?
– Trudno jest wskazać najważniejszą nagrodę, ponieważ każda w jakiś sposób mi pomogła i otworzyła nowe drzwi. Najbardziej cieszyłem się z I nagrody na Valletta International Piano Competition, ponieważ wygrana w konkursie to naprawdę wielka radość! Ponadto dzięki tej nagrodzie miałem możliwość wystąpić z Albańską Narodową Orkiestrą Radia i Telewizji w Tiranie pod batutą Olega Arapiego, a koncert z orkiestrą to naprawdę niezapomniane przeżycie.

Miałeś okazję grać wiele koncertów w różnych państwach m.in. Czechach, Niemczech, Chinach, Rumunii na Ukrainie, Malcie itd., czy był jakiś koncert, który szczególnie utkwił Ci w pamięci?
– Było wiele koncertów, które szczególnie zapadły mi w pamięć, a wszystkich wymienić się nie da (uśmiech!). Chyba najbardziej osobliwe doświadczenia zebrałem w Chinach. Przede wszystkim dlatego, że Chiny są dla Europejczyka bardzo egzotycznym krajem. Wszystko jest tam inne – począwszy od zwyczajów dnia codziennego, poprzez kwestie kulinarne, po zachowanie publiczności podczas koncertu i po nim. W Chinach występowałem z grupą czworga innych polskich muzyków; graliśmy wówczas recitale oraz koncerty kameralne w Xiamen podczas festiwalu Gulangyu Music Week in Xiamen, który w każdej porze roku poświęcony jest innemu krajowi – nam przypadło w udziale lato 2014. Piękna, duża sala koncertowa ze wspaniałą akustyką, rewelacyjne fortepiany, bardzo ciepłe i pomocne osoby z biura organizacyjnego zarówno po stronie polskiej, jak i chińskiej… I przede wszystkim fantastyczna publiczność, bardzo otwarta i entuzjastyczna. Takich doświadczeń się po prostu nie zapomina! Ale tak naprawdę każdy koncert jest dla mnie wyjątkowy, zawsze cieszę się na spotkanie z publicznością i chcę, żeby każdy koncert był dla słuchacza niepowtarzalnym przeżyciem.

Jak długo przygotowujesz się do koncertu?
– To zależy od wielu kwestii. Jeśli na danym koncercie mam grać utwory, które już mam w repertuarze, potrzebuję mniej czasu, ponieważ nie uczę się ich od początku. Z drugiej strony każde kolejne podejście do utworu pozwala mi go odkryć na nowo i odnaleźć w nim wartości, których wcześniej nie zauważyłem. Jeśli na koncercie mam grać utwór, którego nie mam w repertuarze, to zdarza się, że pracę nad nim zaczynam nawet pół roku przed planowanym występem. Nauczenie się utworu to jedno, ale wniknięcie w głąb intencji kompozytora i nadanie utworowi indywidualnego rysu wykonawczego, to już zupełnie inna historia. Proces „dojrzewania” utworu może trwać niekiedy bardzo długo.

Jakich wykonawców, muzyki lubisz słuchać, na co dzień?
– Bardzo cenię utwory Fryderyka Chopina w wykonaniu Artura Rubinsteina. Podoba mi się jego szczerość przekazu i głęboka emocjonalność jego interpretacji. Bardzo lubię również muzykę niemiecką i austriacką, najbardziej Josepha Haydna i Johannesa Brahmsa. Dla mnie niedoścignionym wzorem w interpretacji tej muzyki jest András Schiff. Kilkukrotnie byłem na jego koncertach i za każdym razem było to dla mnie objawienie. Bardzo cenię tego pianistę za skromność środków i jednocześnie genialną umiejętność dotarcia do sedna dzieła i wydobycia na powierzchnię tego, co najgłębiej ukryte, a zarazem najpiękniejsze. Bardzo lubię także wykonania na instrumentach historycznych, zwłaszcza muzyki końca XVIII i początku XIX wieku. Uważam, że na szczególną uwagę zasługują utwory mniej znanych kompozytorów tego okresu, takich jak Franz Xaver Wolfgang Mozart, Johann Christian Bach, a z Polaków Maria Szymanowska czy Franciszek Lessel. W Polsce w obszarze wykonawstwa historycznego bardzo cenię nagrania Katarzyny Drogosz, którą poznałem w czasie studiów na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina w Warszawie i która pokazała mi przepiękny świat instrumentów z epoki i muzyki dawnej. Jej wykonania są dla mnie zawsze największą inspiracją.

Jakie jest Twoje największe marzenie?
– Mam wiele muzycznych marzeń, ale nie wszystkie mogę tutaj zdradzić (uśmiech!). Bardzo chciałbym nagrać kolejną płytę, pomysłów mam kilka, więc będę musiał wybierać… Może uda mi się nagrać jeszcze kilka płyt? Czas pokaże. Innym moim marzeniem jest tournée po Japonii z muzyką Fryderyka Chopina. Grałem kilka koncertów w Japonii w 2018 roku właśnie z utworami Chopina i bardzo miło wspominam tamtejszą publiczność, sale koncertowe, a kulturą japońską jestem wprost zafascynowany! Bardzo chciałbym kiedyś tam wrócić.

Nastał trudny czas, ale czy masz jakieś plany na najbliższe dni, miesiące?
– Niestety jak wszyscy żyję w zawieszeniu. Moje koncerty i inne wydarzenia zaplanowane na najbliższe miesiące zostały przełożone na jesień lub przeniesione na nieznany na razie termin. Mimo to staram się zachować pozory normalności, więc ćwiczę i przygotowuję utwory na przełożone koncerty, które kiedyś mam nadzieję się odbędą. Uczę się także nowych utworów z myślą o kolejnych projektach, na co wcześniej nie miałem czasu. Staram się również myśleć pozytywnie – kiedyś przecież musi się to skończyć.

Dziękuję serdecznie za rozmowę i poświęcony czas. Na koniec możesz pozdrowić naszych czytelników i dodać coś od siebie.
– Dziękuję bardzo za rozmowę. Pozdrawiam wszystkich Czytelników i pomimo obecnej sytuacji zachęcam do nierozstawania się z muzyką – Spotify, iTunes, YouTube i inne portale internetowe mogą pomóc nam poczuć się we własnym domu jak w sali koncertowej!

Z Rafałem Mokrzyckim rozmawiała: Justyna Borowiecka.